mam takie myśli raczej nie do końca uczesane bardziej potargane nawet niż ustawa przewiduje nad urwiskami na spacer idziesz w obcasach ku przeznaczeniu durne muszelki motyle i kaktusy w oddali przy oknie zielone niebo zmęczo...
Utwory
abym mógł być galopem w dziki pęd koniczyny czterolistny uciekam od konwulsji myśli i schizofrenii kłamstwa zakotwiczonego na trwałe w porcie gdzie mewy zapomniały o wzlotach teraz niewidzialne rozmyślania pośród czterech ś...
kobieto zapisana wierszem za bramą najcichszego przedmieścia wypływasz z dna oka uciekam tam gdzie gasną światła złudzeń przed strachem w barwność snu zamknięty widokiem z okna karmię gołębie póki ulotność skrzydeł zapowi...
na kilka sekund przed śmiercią nocy otwieram na świat oczy patrzę przed siebie oknem przez szczeliny w poszyciu obserwując amor vincit omnia i nie wiem czy jestem czarny lub biały wybierz sama cierpiąc na bezsenność oraz...
na antresoli pełne osiem minut pomarańcze niedorzecznie słonecznikiem psychotropowa rzeczywistość nad talerzami aby nam się wyglądam przez okno mojego pokoju a tam jedynie krajobraz z milczeniem w tle podwójne widzenia...
zasłuchaniem w rytmie blues balkonowe rozważania papieros nie pochrapuje tylko kółka puszczane trochę cynicznie mówią wszystko wymyślanki wzajemnych pożądań prognozy pogody o świcie zapach po deszczu uliczkami zmysłów...
tęczowe odbicia i poranne dreszcze suplement diety inaczej nie byłbym w stanie na postronku mowy a ty nie widzisz jak kocham głupia zdurniałem dla ciebie w deszczu słów opadają szczęki tak jak opada lukrowana przepowiedni...
coś się stało nikt nie ogląda wzlotów i upadków jedna dostała szczęście od pana boga mając za nic wypłowiałe myśli to herezja naturalna pogodzony z fałszywym czasem widzę w lustrze pragnienia lancelota kiedy ty sztuką ści...
spoglądam lustro twarz pokryta zmęczeniem byłe kobiety jakby brzydsze przecież jestem ogolony w między czasie ciało rozczochrane po świt myśli rozczarowaniem prosto w krzyk defilada niepewności na dobranoc w końcu tam...
o życiu rozważania filozoficzne z cyklu gdzie miałem oczy kiedy się rodziłem a przecież miało być tak pięknie teraz rozdarty na pół zagubiony w niedorzecznościach detalami przechodzę sam siebie by nic nie zamarło w pamię...
od studni nowa planeta kołysanek słyszysz tę ciszę bez dna zatopioną w muzyce pomiędzy kręgami wołają nas czeluści zapraszają do tańca tam na końcu ukrywa się coś więcej w wiadrze pełnym ciekawości napełniony na własny...
miłością ja wiatr północny tworzę własny świt twoich ust z grzechów sumienia księżyc oczekiwany pragnieniami wciśnięty w horyzont niczym twoje oczy moje mówią do ciebie teraz nie płacz bo tu miejsca brak na to żebyś...
w środku nocy świadomy przebłysk nad czystą wodą źródło rozmowy z bogiem takie marudzenia insoniczne płomienne zorze romantyzm a w paryżu runęło drzewo wtedy nie wiedziałem że słyszę pukanie do wieży eifla albo ciut dal...
filiżanki słów wylewane co rano kawą podaną do łóżka pocałunki zanim się przebudzisz jak to działa? wcześniej wystarcza dotyk taki subtelny pełen prawdy pozostawiony chcianą blizną na udzie kiedy cały dla ciebie sprowadz...
w porze deszczowej nieobojętne obrazy spacer niepojęty zieloną aleją pożyczam kroplami nieba zwyczajnie szarą stronę światła otwierając na natchnienia sylabizuję oderwane fragmenty pod wiatr maluję oblicza w kałuży pełnej...
z trzech minut apokalipsy absurdem układanka sumień za horyzontem nie widać zmian tylko wilgotne policzki nie potrafią udawać szelmy niechciane chciane krople wypływające z wnętrza oka i jeszcze głębiej sięgając wędrówek...
zabłąkany pośród schematów otworzyłem oczy na szerokość odbić lustra już nie straszą na przekór spotkaniom przy drodze z zakątków drogowskazu twoje oczy przemówiły siłą imienia wypowiedzianego nad ranem w tańcu zmysłów sł...
nie potrafię się uwolnić ujarzmić zakrętów bardziej lub mniej skośnych niż rozmowy z lustrem czasami mając wrażenie że pewnoś jest jak wiersz o płycie chodnikowej stąpam kolejnym pierwszym trotuarem kroki pocałunków napraw...
rzeczy zaprzeszłych niepotrzebną galerią suchych gałęzi nie zostawiam sobie na pamiątkę zaczynam dotykać palcami ognia dłonie wędrują twoja skóra płonie zwierzątko mówisz dla kontrastu chwili niewyimaginowany oprac...
historią pewnego romansu odejście zimy nastąpiło błyskawicznie zwiastując słońce jedynie od czasu do czasu przypominało o chłodzie w liście do wiosny erotycznie niecenzurowana wypłynęłaś na szerokie wody podsłuchany late...