czasami
nieporozumienia powstają po to
by potem łyżkami zbierać żniwo
z pogodzeń że aż trzeszczą łóżka
anielskie skrzydła
w sweterku z poliestru
nie zawsze smakują prawdą
bezsilność
tęskno...
czy mówiłem ci już kiedyś
że nie uda nam się mieć wszystkiego
na raz
że bardzo cię kocham
jeśli tak to przepraszam
trochę kłamałem
bo nie czas na toasty
rozkwitłe kwiaty dzieją się poza postr...
na ubitej poniewczasie
niebajka o rybaku i złotej
przestrzenie w moich snach
pachną rybą
ziemia przejściem w czas apokalipsy
nie daje spać
kiedy niebo zuchwałe nad głową
autotworzy można by rze...
moje piękne majowe zmartwienia
spowodowane umysłem szaleńca
niedyspozycją nocy dialog wewnętrzny
nietuzinkowa symfonia koszmaru
uciekam w myśli których sam się boję
po lewej stornie pustka
łóż...
moja nocna charybdis nieopisana na wpół
a być może daleko dalej na całość
ukochany potwór bez akompaniamentu
śpieszmy się pytaj czy czegoś nie możesz
kiedy krew w moich żyłach
zaczyna poszukiwać...
coś się stało
nikt nie ogląda wzlotów i upadków
nauczycielka dostała szczęście od pana
boga mając za nic
wypłowiałe myśli to herezja naturalna
pogodzony z fałszywym czasem
widzę w lustrze prag...
przyjaciel od siedmiu
przewidzial kilka boleści
mrok po ciemnej stronie
poduszki wołane łzami
kawałek zdrady
i takie tam inne
historie rodem z komiksu
najpierw zabraklo mi slów
potem zabrał...
opisuję martwe sny
w liście do przyjaciela artysty
nienawiść i smierć poety
który jak czerniak złośliwy
tworzy własne wizje
umierania kolejny wiersz
napisany z daleka
następny dzień nieprzespan...
w tym pięknym dniu gonię zdziwienie po ulicy
kiedy spadasz ze słońcem nie przechodzę na stronę cienia
słowa niosą mnie do parku
sprawy do pogrzebania pozostawiam na potem
zielony spacer podkaszt...
w kącie życia
wydziargane na ławce
moja modlitwa
rachunek sumienia
próbuję zrozumieć
siebie jak to ciężko
przychodzi kiedy pragnę poczuć
pochylony
nad białą kartką
wolny od zachamowań
sp...
chcieć to móc
jak mawiał któryś tam z kolei
wielki co semafory
przestawiał na drodze do szczęścia
i pot z niego spływał
a ona
kolorowa taka
odjechała w siną dal
lokomotywa
z daleka świat wyglądałby na inny
teraz we własnych oczach
obojętność z góry skazuję na straty
handlarzy duszami też omijam szerokim
wyszukałem sobie dom
na korytarzu plastikowe róże
tylko dalej...
jesteś zmęczona przecież rozumiem
usiądź na chwilę odpocznij
nawet teraz
jest w tobie coś takiego
co nie pozwala zasypiać
chaos zakazanych opowieści
serce z orgiami
sekretne miejsca magią amu...
strategiczny robię krok do przodu
rzutem bocznym niby od niechcenia
kręcąc myśli w lokach wiosennych prześwitów
rozkładam koc i ciebie na nim
to nasz czas
chwile w których odzyskujesz skrzydła...
bezdomni z wyboru
w deszczowych miastach małych próśb
kręte uliczki otwierane zmrokiem
niedoskonałość samotności
w balonach wypełnionych niebem
a oni
romantycy
pełni wiary bo lepiej późno niż...
tyle jest miejsca wokół przejaśnień rozumiem już inaczej
z prawej czy z lewej opowiedz mi o stronach pełnych zakrętów
kiedy niepewność nosimy w sobie tak naturalnie
jak matka kocha swoje dzieci
in...
wysokokaloryczny
nisko fonetycznie skrajny
nie mam dobrych recenzji
na wskroś
skosztuj mnie własnym
sumieniem koncertowo lirycznie
pokochaj rymami wypełniona wierszem
z lotu ptaka
wypłaczę...
pojebało się już wszystko w państwie duńskim
wierzchem na koniu zapierdala galopadą
ten co w życiu konia nie widział
a pies pod stołem wyjada niewierny
szynkę i gryzie rękę która go karmi obaj jak...