tętnem na dwa
serca lubię wracać
do miejsc w których kiedyś byłem
chwilami na lepsze dni
twoich pierogów i twojego mnie
mama gotuje mama wypieka
tęsknię za jej embarras
ten walc już na zawsze...
wytrawna
nowy model bez szelestu
na linii montażowej
następnym elementem są drzwi
odpowiadające standardom
aluminiowym echem
we wszystkich barwach i kolorach
zaprojektowanych na sukces
szalo...
zawsze chciałem zdobyć kosmos
swoim podejściem
rzucając kilka nieważkości na kolana
w tym stanie
zobacz
dzięki farbom można latać
zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym
czym jest barwa
w mgn...
moja prywatna już zapomniałem
do tak nieobecnej
próbuję dotrzeć po imieniu
coś na dzień dobry rzucam niepewność
determinacje pozostawiając na potem
do czasu który przychodzi lżej
niż choremu dźw...
kiedy cichnie dzień
czytam noce ze zdjęć
nie trzeba krzyku
szarość i ja jemy kolację
bo ja się proszę pani boję umierać
w samotności nawet diabeł nie jest taki hej
do przodu już tylko drzwi
z...
nie bardzo lubię i rozumiem
kobiety z brodą pełne euro
na wizji nawet stare kawały są lepsze
ale nie przeklinam po dobroci
coś zawsze dziać się musi
by ktoś umiał się znaleźć
w kawałku ekranu...
nasze schody prowadzą w dół
tak samo jak ostatnio kiedy wędrówka pod górę
zmęczona tęsknotą dała za wygraną z jabłkiem w dłoni
a ty gryząc kusząco stale przekraczałaś granice
poniekąd naga poniewi...
madame sens gene
w perspektywie związków poziomych
pozostajesz po ukosie
na równoważni pochylony nad pamiętnikiem
zapisuję resztki krzywych wspomnień
na szali postawiłem wiele
zderzając oczy t...
tego nie wie nikt
prawda jest wartością
kiedy wszystko się wali trwać musi
inaczej w temacie ciekawym o wielu aspektach
dziękuję za odwiedziny
tęsknota rodzi najpiękniejsze
wspomnienia chłonne...
on chce kupić turbomena
wariat jakich mało
tu kolejka tam kolejka
o dziecku się zapomniało
święty w worku dźwiga jaja
poprzez komin w majonezie
włazi pełen niepokoju
taki święty jak nie wierzę...
nagle skończyło się lato
na odludziu nie jestem człowiekiem
w powietrzu rysy
diabeł z anioła
absurdy nad ranem bolą najmocniej
nienaturalnie brakuje spotkań
a księżyc zapragnął koniec kropka...
ten grzech biorę na siebie
panie i panowie poeci
cienie chceń a ubodzy zimą
latem jesteście jak wiosna
rozterkami kociej łapy
opowieści wszystkim
o wszystkim co wokół w trawie
piszczy gdy cis...
kiedy pozostają już tylko wiersze
jedynie sufity trwają niewzruszone
wyrażone tłem podłogi
są jak skała która niczego ni w ząb
pomiędzy wersami kawałek pokoju
oddycha w rytmie tulonego strachu...
na łące pełnej uśmiechów zakwitły bociany
ufne w żaby rozrechotane ponad trawy
gdzie czterolistną nie zawsze życie
kończy się lub zaczyna wygłodzeni o rzeczach
nie całkiem widzialni zatrzymujemy c...
z niedomkniętych rozmyślań
znad zamkniętych okien
mrugnięciem powiek szybszym niż przeciąg
pamiętam tylko że światło
bez świateł w tunelu będzie co ma być
a blizny pozostają na dotyku
zachciał...
na dwa zamieszkują anioły
twoje dłonie moje noce
figluję w niebo tańcem ukojeń
kiedy tak cudnie pachniesz kobietą
wilgotna w dotyku
kiedyś mnie złamiesz
po wszystkie szepty uchylając okna
z w...
zakołysałaś jedynie biodrami
a ja spinam się w sobie żeby nie wybuchnąć
niepoliczalna gdzie szumi las
pojmuj mnie po imieniu
proszę
wykrzyczę wszystko prosto w usta
i całuj kiedy nie patrzysz...
brać ciebie pomiędzy drzwiami
gdzie liście okien odchylają się na północ
czasami gubię się w azymutach
a przecież wskazywałaś
adres znam już na pamięć
dworcowa na dworcu jakże chciałbym
teraz...