w aureoli brzydka pogoda wczoraj się zabiłem rozgrzeszony po drugiej stronie marzenia brzęczą jak rozbite szkło niedopite trunki zalewają betonowe ulice na leśnej polanie patrzę przez pryzmat nieba światłem rozszcz...
Utwory
kocham pragnę czy potrzebuję wiem natomiast jedno chcę cię trzymać nagą w swoich ramionach aż po widnokrąg po wydanie owocu po każdy świt wykąpany w rosie porannych kaw pitych razem z uśmiechem na ustach spojrzeniami...
bukiet z szeptów wiatr kilku słów zapisane myśli w turkusową wolność ptakami szachów miłości podróż za jeden uśmiech w świecie niewiadomych klepsydra światło i atrament łamią parasole by wpuścić kilka kropel narkoty...
nic nie mówią że uschły wczorajsze bez gałęzi dopiero pąki ledwie co widać patrz ze słońcem wschodzą zielone jutrem
decyzja rozpołowiła serca przygniotła teraz tylko jedno bije ale czy naprawdę do Ciebie dzwonię tysiącem pocałunków słyszysz sygnał odbierz
chcieliśmy zagrać rozłożyłem planszę rozstawiłem pionki usiedliśmy do stołu tylko kości nie zostały rzucone
wieczorową porą kiedy siedzieliśmy przy kominku pamiętasz i chciałaś usiąść mi na kolanach by przytulić a ja czytałem przegląd sportowy zapytałaś tylko gapciu co ty właściwie wiesz o kobietach tak chyba jednak ich...
błękitu zapłaciłem łzami ze tę miłość większymi niż niepokalanie niagary gdzie byłeś kiedy błagałem krzykiem rozpaczy o nią wyglądająca przez moje okno kiedy trzymałem ją na rękach teraz powiedz prawdę jesteś mi to win...
podjęłaś decyzję i to kiedy już na samym początku końca oblicza prawdy zatopione w bezsennościach nie były jak rozlane mleko coś się zaczęło i coś się skończyło a może jednak dobrze wiem że śnisz jak ja cóż to takie n...
wszystko jak sen gdzie on jest ten wiatr który wiał gdzie jest ona ta miłość która sprawiała że kwitły jabłonie a to uczucie mężczyzny do kobiety kiedy noce były nasze i dni kobiety do mężczyzny wyglądające przez ok...
zaskrzypiały kolejny raz drepczę bosy zbieram myśli z podłogi układane finezją ikebany bukiety w ciszy bez ciebie nocne deski byłem taki zakręcony kiedy wylewałaś na mnie wilgoć twój obraz pieprzony uparciuch nie c...
podmuchem pocałunków patrz ludzie patrzą ciekawscy sponiewierani zachodem słońc na mnie ciebie kiedy ostatni raz płaczesz nie płacz don't cry zza oceanu i break my hard kiedy enjoy the silence zawsze pozostaje w ciszy...
nawet nie wiesz jak mocne supły związałaś wiosną koniczyny pozostawionej na moich pragnieniach pętlą zaciśniętą na niemocy wszystkimi spróchniałymi gałęziami urodziłem drzewa tylko po to by tętent koni które tak ulubiłaś...
pogubiony wcale nie musisz zastanów się pozbieraj w całość to już tydzień minął jak uciekasz donikąd oszukując czas i samego siebie lekarz z kopertą wypisał L4 a ty milczysz odporny na znikanie wiem dzieci słuchają nie c...
ekstradycją tajemnic w nieznane zawiłości złożyłaś ciało kształtując widnokrąg nocnych wyobrażeń świeżą pościel nadinterpretacji pachnącą jeszcze oddałem naturze w posiadanie kiedy wystąpiłaś z wezbranych wód tak zwyczajni...
wypływasz cała na moją powierzchnię wilgotnych oczekiwań wykąpanych w rosie ekstazy kiedy rozchylasz tajemnice głodna połykasz mnie całego z apetytem patrz jestem gotowy by ci służyć całym majestatem jestestwem oddaj...
wbiłaś mi rzuciwszy na stół rachunki za ogrzewanie mówiąc a teraz płać frajerze gaz zdrożał od wczoraj blokuję rurociąg kurkiem zakręconym do jutra
osobowością w groźne wody wzburzenia niechciane potasuj moje karty rozdaj niech wyjdzie oczko dwadzieścia jeden na północ od zawirowań plus dziewiętnaście wiosen wygramy
spróbowałaś moje liście spadają niechciane z niedokształtu gałęzi zielone jeszcze soczyste elokwencją zaprzeczeń jakie łapiesz w dłonie by zasuszyć usta bez retuszu całuję od drzewa ale ty wiesz przecież poznałaś jak sm...
gdy już zamienisz krople spod powiek na spacer z motylem pod rękę weź moje chęci złap delikatnie niech dotknę poczuję a wtedy pójdziemy wstęgą czasu po widok z naszego okna