przemyconymi resztkami wyobraźni skrzętnie ogarniam co było co będzie nie śmiem nawet marzyć teraz nabrało lepkiej słodyczy barwy tęczy pogubiły szarość po prostu jesteś daj mi łyk ze źródła to takie niewymagające nie zgu...
Utwory
bez przeszkolenia wezwany do tablicy cały w twoje plamy na skraju upokorzeń wstaję o świcie bogów jak nieudolny kelner serwując posłannictwo do śniadania z zasuszonych motyli pukasz w moje jestestwo ku niemalowanemu głodna...
zostań nie odchodź możesz się przydać w razie jak on odejdzie nie martw się będziesz zawsze podręczny jak bagaż w poczekalni atrybut obskurnego dworca gdzie obleśna herbata parzy usta jeszcze gorące a czas zatrzymał...
ukryta w niechęć wodzisz oczami na pokuszenie pod zenit nieba by zaraz na dno piekieł nie jestem aż tak rozciągliwy znowu mnie wozisz czterdzieści na północ i w prawo wschód ku zimie na taczkach kokiety z krzywych uśmiech...
odbijam żywe teatry pieszcząc noce tulę jak skarb na końcu tęczy przystanąłem na pomoście patrzę w dal twoimi oczyma zmarszczki na wodzie odbijają kolory zapachem kobiety rozświetlają drogę poszukującym eden jest tak bli...
kiedy myślisz o mnie w nic zamieniając każde mieć tak lekko opowiadasz biel i czerń bez przesłanek gdybyś tylko zechciała odtworzyć bieg niebyłych nocy bujanie w obłokach pod ochroną zapachu twojej szyi stałoby się jak zgu...
kiedy próbuję otworzyć chwytasz nuty powyżej progu naga tryskasz kobietą z gorącym podbrzuszem i nabrzmiałością sutków nadajesz rozchyloną wilgoć pomiędzy uda a brzeg orgazmu całe zło wstawiając bez tytułu dzwonisz pośró...
moja wiara w diamentowy świat roztargniona pieczętuje cierpienie sztucznie jak ostatnia kochanka pozbawiona ścieżek na dobry wieczór codziennie zapraszam siebie na kawę pociągając papierosa jak dzień dobry z dna butelki s...
nakarmię sny winogronami marzeń choć nie umiem dziś przewidzieć przyszłych zdarzeń wybiorę same soczyste te najsmaczniejsze wiesz bym więcej w twoich oczach nie dostrzegł żadnych łez tylko sny smaczne wiesz te uśpione i te na...
od dzikiego chciejstwa dzielą mnie już tylko ballady o księżycu a myślami o południowym słońcu uwodzę pożądanie dla wyrównania zawiązanych relacji przez komin rozsądku wpuszczając węzeł równowagi zanim usłyszysz nocny di...
pisząc do ciebie nie sprzeciwiam się światu potrzebuję tylko papieru jak nocny latawiec krótko przed snem przychodzę zapomniany świadoma dzwonisz między refleksjami co ma być to będzie pozbieramy w całość kołysanki "la d...
sztuką odczuwania w podskokach do wiosny zamurowałem symbole powracam obsesjami na wiśniowy spacer z poetką o święta naiwności nie pytaj czemu wymijając rzeczywistość pragnę widoku z jej okna przed północą na drodze...
dziurą w błękicie pociągnęłaś mnie ku sobie prosto w przestrzeń która przerosła metafizykę pokazałaś nagość między pięściami lekkością przypływów i snami bez prawa do adopcji położyłem się w tobie cały mając żal do zni...
słabo ścięty święty albo wcale to zależy od szczerości intencji za to pierdolnięty po całości zakochany po diabelsku wstaje po amerykańsku przeciąga się goli pije kawę jara fajkę śnięty na wpół jeszcze jajka na bekonie ni...
czekanie zatrzymane znakiem zapytania w kałuży światła zamyka czas w okładkę rehabilitacją uniesień mogłaś być poematem najbliższym mostem chodząca zmysłowość piosenką hymnem tańcem na deszczu przetrwaniem subtelnośc...
twarz naprężona do granic widnokręgu w sobie noszę to wszystko kiedy na ciebie patrzę ocean błędów wiesz jak to boli tylko nie pocieszaj spójrz na mnie znoszony frak nie chce na wieszak wytarty z plwocin nie po...
herezja on line plany snute mgielną relacją stygmaty na klawiaturze nad ranem trącają pożegnaniem kawa i dym z papierosa spiderman na wakacjach uwiedziony szczyptą zauroczenia krwawi na różowo zaplątany we własne sieci...
zastygła w bezruchu pseudo miłośniczka zaplątana w kamień pobudza zmysły symfonią pijanego anioła wysyłając uczuciom zaproszenia do nicości kiedy romans wspomnieniem marionetki zanuci po raz kolejny dziką pieśń życia w kra...
niestrudzenie dostarcza otwierając większość drzwi kobiet bez pukania w gumowce ubrany wchodzi w co nie jego roznosiciel psy nie lubią listonoszy aż tak jak żony
z białą tarczą nocy umarł w objęciach bogini gdy apogeum uczuć zgasło czystym wzrokiem tulone ostatni raz w ciemności wspomnień krocząc samotnie odbitym w lustrze słońcem zraniony myślami zakochany wilkołak przywoływał czas...