czas dostarcza dzbany wina lęk przed wiatru ogniskami co więc zrobić gdy iskrami źdźbło powita nas troskami w formie pytań skąd przyczyna świat ma skrzydła jak motyle wznosi w górę czcze pragnienia serca broni w próbie pr...
Utwory
porozstawiani wraz z wiekiem po kątach kolejnego rozdania ręka zwisa na poręczy bezwładnie zniechęcona pomrukami połyskujących blatów penetrując szczeliny mimochodem kaleczymy przestrzenie domu na bagnach brudnymi...
jesteśmy jak sztalugi czasem lekkie czasem ciężkie składane życiem do obróbki dla ręki wytrawnego malarza jesteśmy jak stelaże na barwnych wystawach wizytówką elementami bez nazwy znaczkiem wirtualnej pogardy jeste...
czekamy godzinami niecierpliwi na symbol lub znak przemijania szukamy adresu donikąd bo przecież tam płaczą brzozy tylko mijamy śmierć i mrok po omacku błądząc gdzie są ci wielcy pocztówko...
barba crescit caput nescit szukamy siebie strof w apokryfach by bliżej boga uczucia znaleźć te złe momenty wspólnie cierpienia tworzą misterium nieodgadnione w codzienność wnikać z rąk dobrodzieja irplę zasypać pogodnym...
predyspozycje każdy z nas stwarza trzyma za krótko wodze fantazji albo podąża na nieba chmurach w oparach z liści czy baśni z Narnii ja jednak jestem ze starej daty dzień realizmem zapatrywałem tych małych stróżek co zwą...
od kiedy ścianę postawiłem słowem mijałem drogowskazy od kiedy śniegi były białe a wiara niosła na ołtarze od kiedy krzywdy wyrządzone przetrzymywały głuche noce bezduszne chmury wciąż karmiły nasze porażki sztywnym kłose...
łamani jak maszty w niespokojną godzinę szukamy stałych lądów porwało takielunki równo z wiatrem do oceanów i głębin skąd czerpać pewność gdy fale zbliżają się do powierzchni ciała nieprzemakalne są łzy a sny nie...
byłem jak pustelnik na rozdrożach tropiący blade cienie nie miałem portfela tylko wzrok i słuch wzmacniały barykady drwiłem z przyczepności do miejsc gdzie wszystkie drogi niosą teraz wiem dlaczego przedarłaś...
trupami łoże wyścielone wyzysku i tych paru momentów co zwiemy szczęściem przypadkiem tylko zastanego na progu kamieniami otoczone siedlisko drewno dawno spłonęło a wiatr resztki wymiata z okolic myślami w głęboko...
ubrani w bekiesze wysłużeni światem pod okiem milczących gwiazd dobudujemy chmury na piersiach szamerunki i oddech spłycony nocą księżyc otacza mgławicą powieki refleksyjne odblaski wędrujących po szlaku podeszwy ze s...
szukamy nowej drogi opacznie jak wzrok który mami wizjami bo zapomniał że spoglądać nie przystoi za siebie wybrakowani z uścisków i dni chociaż kierunek ten sam jednak świadomość cały czas na straży zabierz klucz...
framuga pomiędzy nami drogie okucia brak wolnej przestrzeni do ziemi tam gleba jałowa i ckliwa chociaż mosiądzem pokryte srebrniki i lichtarze a na tacy wygrawerowane imię kielich unosi chciwie bez żalu odkłada tam...
gonimy wiatr miarowo bez butów stawiając kroki cywilizacji mokry ślad tylko tusz rozproszony jak rzeka barw gonimy świt niezdrowo płuca nikotyną zanieczyszczone plugastwa cięgi zdobią w alejach witraże odwracany...
za oknami sabat głosów wnętrze milczy czasu skargą ciężkie myśli wciąż z pogardą drapią w cegle życia sposób dnieje każdym szarym murem zmysł otacza drewna pyły co więc zrobić kiedy żyły walczą z niewidzialnym sznurem...
zwykłe stadne paranoje drwina szczypie łuki brwiowe pęczniejące krosty nowe wypełniają grube zwoje sen w letargu zgubił drogę wiara skubie liche pióra winem miłość się zatruła gruby konar drasnął nogę popijamy gorycz...
klonami pokryło z lekkim niedopowiedzeniem jak kiedyś sukienka kibić podkreślała subtelnie pomiędzy sadami przeźrocza figurują na liście modrzewi na pniu dębowym żywica oddycha niepokojem kwiatów
niskie tony werbel komunikatów zamawiam bo chociaż głuchy na świt szepty skojarzeń nęcą powiekę ślady łez niczym piegi kształtują charakter dwa kroki w przód jeden w tył byle po przekątnej do świata
iskra na płocie słaby sen świadomość ruletka mew dryfujące płatki ogród Adama zatarta klisza głuszy pomiary brzask papilotów ty i ja protokół
ster kołyszący w drugą stronę backspace wymazuje przeszłość każdej cyfry historia nasza strefa zerojedynkowa dogrywka ruszyła wokół czarne sznyty nagrobków do kufra chowam lęk i potargany portfel wymięte banknoty resz...