oddzieli Pan ziarna od plew czas zmieni teatr popłynie w inny wymiar miliardy gwiazd zapłoną nieskończonością kolorowy świat jak tarcza nad nami zawiśnie niebo otworzy serca wiatr głosem będzie wiał gnał chmur...
Utwory
gdy zabraknie powietrza w płucach zaschnięte słowa w ustach przyklejam kilka zdań uspokaja łyk zimnej wody czuję twoją bliskość nie mówię już nic zapłaczę gdy będzie cię brak w nozdrzach zostanie twój zapach dło...
gdy niebo otworzy bramy zamkną się wrota piekieł drabiną po jasnych szczeblach pomaszerujemy do nieba które dziś Pan otwiera nie wierzysz zapytaj biedaka na ławce w parku babci na przystanku nędzarza na dworcu główny...
wokół płynie czas stoję w miejscu jak osikowy kij w myślach miesza los kieruję się na dno miękki grunt wsysa odmierzam dni na centymetry liczę na pomocną dłoń straciłem wiarę zmarnowałem kilka szans zakr...
dotykaj pieść oddechem wlej miłości z kielicha serca wzdycham do ciebie modlitwy płyną słowem z niebieskich bram w przestrzeń między nami uczucia przekażę w żółtych kopertach uschła róża jak marzenia spotkać cię na...
pieści wiatr pocałunkami liście drzew moczy deszcz włosy kobiet zabieganych zmęczonych życiem na szpileczkach dogonić chcą pracowity dzień wyprzedzają myśli wśród zgiełku ulic betonowe miasta nie wiedzą że już...
słowa zwisły w powietrzu jak pęcherzyki latawce szara twarz pokryta łzami jak łuską pachnie w porcie rybą jeszcze nie odłowioną nabrzmiałe purpurowe skrzela świeży tlen tłoczą worki pławne ruch płetwami i już jej nie...
posadziłem drzewo spłodziłem syna świat na mnie się wypina co takiego uczyniłem złego pytam Boga który słucha gdzieś daleko na wysokościach czas wypełnia puste miejsca krok do wieczności krok do gniewu płonie świ...
strach ubrany w stare łachy dręczy zabiera uśmiechy dreszcze pokrywają duszę serce kołacze o pomoc zewsząd smród przenika do łzawych oczodołów spalone nadzieje nabierają barw ciemnych w ustach sucho woda smakuj...
widzę cie jak przez szybę deszcz gra po parapecie strumienie łańcuszków kilka kropel kilka łez dla ciebie szkiełka okopcone czasem kolejne zaćmienie w głowie planety ustawione tak jak należy biegnę na koniec dnia...
dzień tapetą wklej w płaty mózgu słoneczny krajobraz w oczach park mieni się zielony świerk jesion złoci jesienią szelestem liści uniesiony biegnę za senną wizją przyszłości jesteś zorzą na mym niebie krok...
szukam w swoim niebie sprzątam z półek myśli czuj się jak u siebie pościel czysta jak dusz przejrzysta strona cienia metafizyczna troszkę tu pozmieniasz ma jedyna twoje miejsce w wyrzeźbionych ramionach sł...
mam czas zatrzymam się na chwilę popatrzę na zieleń sosen pomyślę w głowie jak kłębie zerwę jabłko dam gryza jak poprosisz mam czas wskazówkę oszukam odpłynę w wieczność zasnę na kilka sekund zbudzę natchnieni...
na rozkaz przestanę stać baczność zmieni twarz w obliczu ojczyzny poznasz kraj zielonych myśli wywalczysz wolności smak słowem nie pięścią zatkasz karabin różą w lufie wojna w cyberprzestrzeni podaj numer imienia...
słowa ostre tną przestrzeń między skórą a ciałem krew strumieniem wypływa na powierzchnię ostatni zaczerpnięty oddech odbija się echem w ciasnym pokoju łzy moczą stary tapczan pod ścianą sterczysz jak lampa tel...
na szczycie wiatr porywa pióra słabe podcięte skrzydła w oczach strach skoczę w przepaść by przepaść w klatce ściska niewola serce słabe bije mniej życie w żyły pompuje krew głęboki wdech ptak w tle...
z żale żegnam sprawy czas pokryje biurko warstwą pyłu wyparuje atrament zmieni się jak plastydy z siłą sublimując biel razi w oczy na papierze pieką usta od nadziei pęknięte lustro posklejam za siedem lat k...
niezbadany labirynt twego serca wspinam się na miłości dach próbuję nie mam szans by lepszym się stać pamiętam mówiłaś mi że rozsądnie rozstać się nam amen czy to nie cios dla miłości poświeć się dla osoby koch...
czas zdarzeń odbiera nam marzenia brak kilku chwil by rozłożyć karty losu nie znasz dnia ani godziny ulotne myśli zamieniam na odpoczynek warto się zatrzymać przemilczeć nie urazić pomyśleć miłe słowa dobry człowi...
zbudziliście kwiat miłości urodziłem się była zima padał śnieg małe płatki układały moje imię mały skarb mówiła mama ojciec zdjął czapkę pocałowała w policzek rozgrzany jak węglik przebierałem nóżkami ślina...