Przejdź do treści

tak nie można stało się popłyną czas a miało być odwrotnie rozchylona róża zmienia barwy blada twarz bielsza niż śnieżynka zapomniałem podać kroplę miłości teraz jak chwast chowasz złe nasiona wyplewić nie mogłem...

obudził mnie koszmarny sen przecież o sobie nic nie wiem skąd i dokąd podążam kilka dróg obok dwie ścieżki zimna woda i ciepłe powietrze zmieszane z pyłem ziemi w błocie kąpię prawdę zamykam rozdział skąd się wziął...

w drogę

Inne

czekam jak na przystanku na lepszy dzień nadjeżdża autobus wyruszam w drogę na gitarze będę grał. popłyną kolędy po niemiecku ani jednego fałszu ani długiego dryfu szeroka droga wąskie tory łajba nad stawem kilka słów pies...

wybacz ojcze matko i ty żono i kochanko nade mną niebo się rozwarło łzy pot i krew połączyły się w walce nic nie warte bezcenne wspomnienia zaprzątają pamięć teraz gdy runął kolejny mur między mną a zwyczajnym krajanem...

nie jest łatwo żyć między wami zjełczały teraz. omijasz mnie z daleka na szyi napis nie do zjedzenia zagubiony jak igła w stogu siana szukam siebie nieodgadniętego smutne oczy bez widoku na przyszłość tylko kilka tabletek...

od ciebie nie chcę nic podarowałaś mi życie wystarczy mi marzeniem jest umrzeć w walce pod jednym warunkiem że zwyciężymy mam dość myśli zazdrość która śni się tym co chcą dużo pragnę kilku kropel wolności nakarmi...

wyszli gdzie latarnie rozpraszają mrok ulicy szlifują krawężniki dwaj młodzi policjanci ławeczkę okupuje kilka pijanych głów piją piwo palą skręty pachnie marihuaną zero agresji zero cukru w słowach z pokorą przyjmu...

30 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie