drzewa wiśni ubrane na biało w słońcu skąpane westchnienia wiosenny wiatr kołysze biodrami w rytmie walca wiosennego zakochani o gorących sercach wpatrzeni w siebie wzajemnie pocałunki smakują jak owoce wiśni dojrzał...
Utwory
wyciągam ze stodoły komara 1976 produkcja odpalam działa pyrkam se pusta droga koła dwa w oczy wiatr pyrka se motór mój
zapisuję w głowie na twardym dysku wszystkie spostrzeżenia ważne doznania wszystko czego nie mam czyli doświadczenia wysyłam do ciebie maila uczucia płyną światłowodem nie wychodzę z domu klikam bo skończone mam po ra...
pragnieniem jest wysłać listem poleconym pocałunek do jej drzwi dotknąć ustami jej ust gładzić policzki blade kupić bilet na ostatni lot szukać z nią szczęścia za oceanem marzenie
zbuduję dom wezmę kredyt rodzina na swoim posadzę drzewo najlepiej dęba spłodzę syna by był twardy jak to drzewo napalę w kominku rachunkami by ciepło w dobie kryzysu dało chwilę bezpieczeństwa problemy poukładam na pułka...
budzę nowy dzień z kacem muszę udawać twardziela nie jest łatwo w mojej dzielnicy tutaj krew i narkotyki bez broni nie masz szans kasę mam handluję alkoholem zawsze u mnie wóda na stole ojciec się zapił matka uciekła...
szeptem słów dotykiem ciepła otulę twoje sny ogień co w sercu płonie niczym olimpijski znicz a niech tam stanie się pożarem nadzieja nadchodzi na lepszy czas nieś przesłanie niech dowie się świat jak bardzo pragnę...
wakacje spędziłem u babci w starej drewnianej chacie przed wojną zbudowanej babuszka pełna wigoru nalepiła pierogów polała śmietaną jadłem z apetytem głodnego psa bury kot lizał sierść spod oka spoglądał gdy zapadł...
narodzona jak sól ziemi przezroczysta czysta niczym woda źródlana z wysokich gór kropla po kropli płynie w dłoniach uleczona dziękuje omija strach chowa się w cieniu drzewa dobrego i złego płacze gdy skusisz się wybrać...
cisza przeciska się przez drzwi jak niewidzialny szept wyciskasz sok z cytryny wokół kwaśno dużo witaminy przestrzeń płynie my razem z nią powiedz gdzie początek gdzie koniec gorzkie łzy na koszuli bielą skażonej...
zwariował świat wiruje w głowie zło prostuje nogi spaceruje podaje dłonie brat nienawidzi brata szewc klnie gdy przybija mnie do krzyża zamyka rozdział rok przemian człowieka odwrócą się bieguny serca biją w przeciwnym ki...
dbam o swój wypasiony tyłek na świecie jestem sam zarośnięty facet coś do mnie gada prosił o jeden złoty brakło mu do wina zapominam po chwili słowa brzmiały jak modlitwa idę sam ze sobą pustą polną drogą nikt mi nie p...
marszczę brwi nie z nienawiści dziwi mnie podejście młodej panny nowa generacja pieniądze i elegancja ona nie pogada musisz wyglądać mieć styl gruby portfel konto jacht nad jeziorem ona tu jest nie zbyt ładna wymaga...
opadają mgły jak rządy jestem sobą nawet tu gdzie podziewasz się kochanie obudźmy zły omen płyną łzy płyniesz ty oszukują mnie praca czyni wolnym odczytałem napis brzmiał i brzmi w uszach szum w ręku sztil od ki...
prawdziwy fanatyczny] katolik jej nie zakłada zamiast zbliżenia wybiera szklankę wody
gdy przyjdzie strach jak złodziej zbudzi w tobie lęki i fobie ponury dzień wypełniony po brzegi korytem rzeki płynie ziarno nadziei depresja kaleczy duszę usychasz jak marna trawa nie masz siły wstać toczysz kamień...
staję się twardy jak granit jak Roman cierpię to chyba żyję tak myślę nie zdradzam kolegów głębsze myśli trzymam na uwięzi gdy w mordę leją ratuję się ucieczką dobry jest każdy plan który rodzi się w głowie rano ciężk...
milczysz jak obraz na ścianie mowa ciała mówi co innego odczytuję litera po literze składam w zdania sny kiedyś pragnęliśmy tego samego odkrywałem to co nieodkryte kiedyś chciałaś tak jak teraz nie chcesz wygląd zmienił...
gdy opadną wszystkie liście zrobi się zimno brudno i ciemno chmury pokryją niebo czasem tylko słonko spojrzy w oczy nadeszła ponura późna jesień wyświetli się czarno biały film depresja mówię jej nie zajmuję się czym...
cały drżę dreszcze wiruję z mym ciałem gęsia skórka to za mało brak wsparcia od ludzi wszyscy odwrócili się jak bym był nikim nie liczą się z moim zdaniem skazany na obelgi z każdej strony odchodzę tam gdzie zostanę...