Kij ma dwa końce czy świat jest którymś z nich kiedy zejdą się dwie niedziele w kupę wróble będą miały po dwa kilo wyjdą włosy których i tak niewiele bielą skronie uszy i miejsca zakryte kaktus wyrośnie na dłoni...
Utwory
powróciły mroczne dni nadeszłaś czarownico opętani mocni silni ciągniesz za lejce woźnico wiedzie nas szlak wiodą w snach by podzielić świat w batogach na dobrych i tych złych rozstrzygająca walka ostatnia kropla krwi...
kochać potrafię nawet w dzień śmierci świata pochłania mnie czarna dziura wspomnień obolały przeszedłem kawał drogi przez dzień zamykam oczy by ujrzeć nagą ciebie w snach pachniesz jaśminem i niezapominajkami na widok twó...
nie będę z tobą na debet żył nie jestem świnią życie nie dla świń choć dobrze wiedzie się im zmykam rozdział w wyobraźni składam obrazy ze słów buduję dom całkiem solidny jak gmach w samochodzie szyber dach otwi...
podzieleni jak ja i ty nie dążąc do wieczności zamknięty pokój usta drżące obgryzam paznokcie wyczyszczony karabin na stole naoliwię komorę zamkową cztery magazynki by zwyciężać niepoddani bez białej flagi...
z rozsypanych słów składam ciebie już ciebie nie ma znów nadeszła jesień tak nagle opadły ostatnie żółte liście listonosze niedostarczonych listów puste czerwone skrzynki pocztowe zasypiam z nostalgią pełną oczu...
mam dość tych kłamstw nasycony nieprawdą obietnic uskrzydlony prostuję ramiona by zniknąć bez śladu w obłokach nie zacierając śladów ziemia zbyt nisko niszczona wokół mam dość fałszywych proroków wiara słaba zgniła gdz...
w komuszej chował się rodzinie dobrze się darzyło wiedział że nie zginie kolor czerwony ulubiony do zabawy sierp i młot doceniony zdrajca frajer wyjechał do Warszawy szukać wrażeń miał obawy nie znał nikogo lecz wszyscy...
w Summer Place gdzie na miłość kolej stare duże zegary odmierzają miłość na czas i kilogramy ławki szare nieodmalowane szary beton zdeptany przez podróżnych tłumy w nich szczęścia małe i wielkie w poszukiwaniu miłośc...
spojrzenie spokojne ufne niewinne dłonie niczym niezbroczone słowa delikatne pełne pytań wyczekuje odpowiedzi człowiek dorasta karcą dorośli uczą życia przekrętów innych walorów by przetrwać szkic
słabym bywa świat osłabiony prawie martwy do nieba do Boga wyciągam zmarszczone dłonie proszę o lepszy dzień proszę o słońce proszę o drzewa cień zielone łąki tylko tam mnie nie ma w poszukiwaniu szczęścia gubi...
kolejny beznadziejny dzień zawsze gdy odchodzi sen pojawia się nocny jeździec depresja zbyt słaba by nazwać kraj gdzie przyszedłem na świat każdego dnia padam na twarz co za życie co za los urojenia antysemityzm anty ja...
mogę dać niewiele tobie tak słów parę zamkniętych w muszli białej błękit zamknięty pod powiekami rzęsy palmami w cieniu opalone ciała nasze myśli obłokami na skroniach szary czas zaciera ślady na plaży fale zmywałaś...
morza szum zamknięty w muszli winniczka palmy i foki koło mnie parawany w butelkach żubry paskiem obciśnięte swetry idą szwagry drą japy że nie było zimnego wakacje 2020 kicha i covid-impreska
Czerwony motor moc wiatru manetki pełen obrót we włosach nadmorski piasek morze ziarenek i jantaru na słupach mówiliśmy centrum spotkań noc ciemno szeptem kocham cię cisza przekłada w słowa uczucie chwil łączyło spojr...
kłamstwa jak z nut słów rzucanych na wiatr mięsem krwawym wilkom wprost w kły zawiły świat by obojętnie trwał opadły kurtyny zawiał wiatr odpadły ostatnie wrzody idę nie grzesząc więcej
płoną śmieci w Polsce walczymy o świeże powietrze nowo narodzonym pozostawiony popiół zgliszcza płoną góry płoną lasy puszcza umiera przez frajera konie padają nie ma na to zgody wyciekają ścieki do Wisły ukoc...
moje osiemnaście lat pchało prosto w szpony w okrutny przewrotny świat rządny podróży w miesicie York wskoczyłem na statek jako majtek daleko nie dopłynąłem gdyż sztorm ułożył łódź wielką na dno drugim razem było o w...
dzisiaj zakładasz maskę od jutra ruchasz bez kondoma taka mała scena przed pandemią jutro do szczepienia koniec świata dla wariata który ujrzał drogę ludzi drogę świata gdzie się pchasz żyć chcesz zaszcz...
wczoraj było tak pięknie chciało się żyć i oddychać słońce świeciło jasno dzisiaj jest inaczej boję się jutra czy będzie mnie stać na chleb dzisiaj jest inaczej zamaskowany świat cyfry przed oczyma zgony niezg...