krew jakby szybciej z chmur śpiewu początek splatam w myślach dłonie wiatr się sroży na polu w zdumieniu dziewczyna usta u wodopoju ptak usiądzie nie odleci bieli się skóra brzozy drzewa kładą się w cieniu księżyc prz...
Utwory
Małgosi lokator mieszkam już w tobie w domu bez drzwi oknami z wiatru owoc pełen soczystych myśli ziaren słonecznika zapach mówisz przyszłość nie ma imion a ból to piasek wędruje z wiatrem chwile pachną t...
poza lustrem jestem bardziej bezmyślny gdy patrzą rozmazuję próbę uśmiechu ukryte myśli stanowią wyjątek bywają błękitne przechodzę wpierw prawą nogą ocieram się o deszcz wątpliwości zacierają kontury sens każdego odruchu...
mróz jątrzy światłem co powiesz na kieliszek mojito zlizuję zapach skóry omdlewa zapis ekg staję się fanem grzechu jednego imienia podrapanej ciszy zadzwonię kiedy będę pewien ale odbierz już teraz opowiem jak b...
mówią nie rdzewieją opiłki metalu na dnie oczu czas rozciągnięty w bezdźwięczną strunę miłość którą przyszło zapomnieć tętno zagłusza sygnał skąd teraz numer nie był zastrzeżony dla przeszłości - wybacz - to tylko słow...
śnię coraz szybciej agonie lat skóra jak brzozy w bieli dłonie z szelestu osypane w ciszę ziemia - matka spojrzy mały ten człowiek z utopii do czasu przyłożył usta zamilkł włosy wzdłuż wartkich strumieni oczy znad urwi...
śnieg palcami z wiatru w otwarte usta chmur równina nasycona bielą spływa rzekami zapożyczonych myśli potocznie kosmate lub z braku obiektu westchnień o tym obok drży zziębnięte libido kartka wyrwana z kalendarza m...
pół wieku to za mało aby stać się lepszym dla samego siebie oddaję po drodze każdy gest zrodzony z uśmiechu za świadome i nieświadome grzechy kim się staję wciąż żegnam nadgryzione chwile czas który wybacza rozterki...
w kałużach wymieszane spojrzenia z solą i kawałkami szkła posczepiane ciszą chmury bez umiaru sycą się światłem deszcz wypełnia szczeliny zlizuje mrok myśli mówią przez sen zobacz kot stał się całkiem biały z nadejś...
jestem pijany naganna jest tylko forma gdybym chciał uciec przyłożyłbym ciszę do skroni nie siadam za kierownicą dzieci śpią spokojnie tato już nie płacze skazany na zaprzeczenia woda byłaby zbawienna ale emocje st...
z okna widok na wnętrze większy zagracony pokój drzewa - myśli uśpione wiersze bez dostępu do rzeczy oczywistych życiorys pogłębiony siecią zmarszczek ścieżki spowite akwarelą męskim kremem na rozstępy szyja dłuższa o ż...
zima rozpieszcza nie nakłuwa mrozem rzędami uschłych choinek życie w naparstku piję łykami darowany koniak na dnie spodziewam się piasku niczego z głoszonych proroctw pielęgnuję pnący groszek ręce szukają swojego mi...
przesącza się życie w szparze u drzwi światła dalekich latarni w objęciach mroku pojutrze bardziej położę dłonie na białym obrusie przełamię jak opłatek coraz mniej życzeń więcej ciszy zapatrzenia na bezludne wyspy...
gdybym miał się urodzić jeszcze raz oparłbym się pokusie bycia sobą zamalowany jaskrawą farbą na próżno przykładam gazę z jałowej ciszy badania okresowe przypisują uczulenie na światło pochodne szeptu widzenie w cie...
obietnice nie przyrzekaj wystarczy twoja dłoń gdy całuję haust tlenu palce mam z soli osypią się na usta gdy miniesz nasz sen bez słowa na darmo to już było las we mgle który nie potrafi zapomnieć polany wype...
może to tylko problem z ciszą nie mieszkam sam myśli dobiegają z daleka natarczywe stukanie dzięcioła w blachę ulicznej latarni przypomniałem sobie o tym co będzie twoja dłoń wywróżyła deszcz astry na stole prognozę niższ...
samotna jet noc pozbawiona blasku świecy opuszczone dzieci rysujące serca zieloną kredką drzewa zimą księżyc który zostawia na parapecie srebrne odciski palców deszcz w kałużach wspominający burzę kudłaty pies szukaj...
zagryzam chwile słodka jest świeża krew podana doustnie adrenalina uwiera odlew twarzy zgaduję że płaczę ludzie patrzą zdziwieni taki duży a podają dłonie uściski to co było nieistotne nabrało znaczenia grzebień z r...
mimika słońce łapie za ręce czas przyozdobić twarz szerokim uśmiechem tylko oczy schną po deszczu szukają zgubionych spojrzeń niezabarwionych tęsknotą nadbagaż już ręce bolą od dźwigania obcych snów myśli i żalu...
to już się nie powtórzy ranek który przepadł za łąką zapach magnolii wpleciony w ciepło dotyku zbyt czerwone usta na gorycz rozczarowania spadający liść jak osobliwy motyl kołujący nad zamyśleniem rzeki spojrzenia znad ks...