gdy zamilknę nabraną w usta wodą wiatr odetchnie z ulgą westchnie w szuwarach nad rzeką aniołowie zagrają w karty o przybrudzoną duszę Bóg policzy bez nominału posadzi w kolejce do nieskończoności nic się nie zmieni mo...
Utwory
zawierzam oczom jak słońcu tam też przetoczone burze zeszkliły wzrok cyganka z nich wywróży jak irydolog zsumuje plamki liście akacji w pierzasty opatrunek sterowany światłem brąz przelewa się poza krawędź jak wędrowny...
łapię motyle w jedwabną siatkę szczęśliwy jak dziecko z grzechotką potrząsam światem pulchną dłonią z łagodną uwagą miejsce po miejscu bezwietrznie dotykam pocałunkiem zrzucam stalową zbroję emocji barwię namiętnością niepew...
czasami ją wspominam uszczuploną o granice snów kołysana taflą wody nieurzeczywistnioną fantazją potrzebuję jej kaprysów serca wygrywającego marsza w płomieniach myśli tanecznego kroku polem maków głębokich tonów skrzypiec...
opowiadam dzieciom o strumieniu oplatającym łykiem wody kamienne dorzecza w krótkich spodenkach nie potrafi kochać żeby nie bolało zostawia ślady atramentu w brudnym zeszycie krzyczy na obojętny sens pytań bez odpowiedzi c...
w mojej dolinie brzmię głucho korzenie mają splątaną rzeczywistość światło przymyka oczy przekwitłym kwiatom sen wyświetla na żywo obrazy w purpurze i ciemnej zieleni przędzie nici jak ciszę na kołowrotku czasami wyglądam j...
słowami nie można przenieść gór naprawić zepsutej windy pobiegać jak na sztucznych nogach zjeść brzoskwiniowy sernik rozrzucić ustami wiatru stertę liści można ugodzić bezkrwawo pamięć na długie lata pozbawić tchu oprawi...
obejmuję świat ramieniem z popiołu skrępowany czasem jak sznurem na krótko zamykam oczy z rykiem budzą się supernowe mysz chroboce pod podłogą motyl zderzył się z tęczą znowu szukam pogubionych myśli błahego powodu do k...
nie mam już sił nasycić myśli paletą barw widzieć rzeczy jakimi są bez okrycia fałszem interpretacji zakochać bez udziału Platona dostrzec piękno w namiastce życia szeleście skrzydeł ważki utonąć w aromacie róż lub zło...
niewiele mówię po cóż krzyczeć mezaliansem godzić w ożenku samotność odwrócony tyłem do okna kaszlę alergenem na chwilowe motta wlokę po śladach swoje życie zainteresowany jego brakiem przebywam w zamyśleniu kamienia b...
mówię do ciebie imieniem nieskończonym w barwie zraniony lękiem burzy zapętlam niezręczny zapis na monitorze ekg próżno depczę marzenia przystaję gdzie popadnie są jak myśli wstają razem ze mną prawą nogą niezrażo...
słońce z rumieńcem na twarzy deszcz na skos przebiega myśli bezczynne wędrują chmury jak bławatki kundel do nóg się łasi ciepły nos upycha w dłonie głaszczę sierść jak mokrą trawę po której stąpasz zwiewnie jak zapomni...
drapię po ścianie palcami bez paznokci skóra jak przyszłość szorstka wymykam się iluzji zaklęć w białych rękawiczkach jak prestidigitator upajam blaskiem świec kroplami wosku rozlanymi na stole w pajęczynę splątanych...
czasami nie mogę myśleć niedokończone sny wciągają lękiem karmią niezrozumiałym żalem zaciskam mocno oczy w blasku neuronów nie dostrzegam żadnego celu przemyślanej metody kształtowania mijanej ciszy to mnie uspokaja mog...
był poetą szukałbym twojej dłoni cienia ust z ręki karmił ptaki niewidoczny dla mamony leczył oblicza smutku pochyleniem głowy żegnał wszystkich witając wciąż od nowa każdy szelest wiatru gdy nim się stałem potrafię j...
biegnę bez skrzydeł lekko krew gęstnieje w słońcu w rozkurczu słabości bliżej mi do siebie walczę o oddech jak o miłość o każde trudniej prosić meta jak źródlana woda spijam ożywczy poranek zmęczony myślę o jutrze ki...
opieram się o nagość nocy nie są to już tylko gwiazdy ani księżyc jak bezpański kot nie mam za wiele skórę jak sawanna ciepłą z legowiskiem tygrysa półprzymknięte okna nie zamyka już strach wysuszyłem łzy marzenia...
wszystkie są mi bliskie ich anorektyczny bezruch ustawia dowolną prozę życia milczenie uniesionych ramion czekanie bez świadomego ruchu patrzę godzinami w jeden punkt zmęczenie nie uroni łez rozciągam usta w gumowym uśmie...
wyglądam ostrożnie zza drzwi wiosna w zielonych stringach patrzy oczami kwiatów obnaża się bielą brzóz z włosami nabłyszczonymi słońcem podrywa do lotu gromady ptaków chciałbym ją pocałować ugościć ale porywa moje słowa z...
mógłbym napisać o miłości tylko mniej trafnie próbować ujarzmić w plejadach gwiazd jej płomień lub po ludzku na ziemi dogadać się z ciszą która skrada się codziennie pod moje drzwi z nadzieją wciąż słucha miarowego tyka...