zastąpiłem tygrysa szablastozębnego już nie kąsam nie zabijam siedzę cicho w okratowanych konarach drzew i nadal boję się zejść
Utwory
zasypiam w samotności rozchwiane wydmy pragnień wciągają mnie od nowa gwiazdy mówią co innego o świcie tak naprawdę nie wiem co jeszcze będzie prawdziwe
zmęczony mrok oparł ludzkie sny na blacie stołu przymknąłem mu oczy suchym liściem może zostanie na dłużej przez chwilę nie będę musiał marzyć o słońcu
jak kosmaty kochanek otuli wyrozumiałym ciepłem rozda wilgotne pocałunki ułamkami mydlanego zapachu wyschnie przed nocą aby jeszcze raz okryć wstydliwy dotyk za parawanem pożądania
moja świeca nie zgaśnie tak szybko jak życie wraz z końcem knota nadal żarzy się niespełniona pokusa zapachem stearyny skręcona z mgły pasemkami dymu
zatrzymam na rzęsach krople słone jak wiatr od morza lodową ciszę zwiniętą w pięść rzucę w czarne przestworza westchnę jeszcze nie raz w obrusach pól jak chrząszcz splątany okryty płaszczem dobra i zła śladem mrówczym min...
w pokoju odnajduję ślady zamyślenia w wytartej tapicerce fotela plamy po wylanej kawie beztroski aromat częstej obecności z wygniecionym miejscem na ciszę sięgam po sól czy cukier doprawiam usta zgodnie z nastrojem w kuc...
mało waży miska ryżu nie mieszczą się w woskowych maskach rozdęte buzie dzieci śmierć nie musi długo czekać niebawem zabierze resztki zagłodzonej rozpaczy
pocałuj mnie już nie krzyknę za tobą gdziekolwiek się udam postaram się być sam na sam z twoją ciszą zbiorę deszcz w pajęczynę kropel w nawilżoną lawendą chusteczkę złapię w usidlone usta suche i zapomniane każdego nast...
w ramionach przebrzmiałej melodi traw pustoszących szeptem żałobny karnawał miętek trwa chwila uległa złudzeniu u progu zakręconego domu w krużganki chwytnej winorośli wspina się z powagą amor celując w kamienny księżyc...
trochę słów w abecadle uczuć w kałuży co skrzy się lodem cierpliwie czeka tęcza układam usta w wyrazy trudno udawać siebie łza którą strącam niedbale teraz mi się przyda unoszę dłonie niecierpliwe spojrzenia zza kr...
nie żółkną w kadrze jesieni tasują się spojrzenia pod kątem przygasłych lamp foto shopu zgubiony ruch podanej ręki suchy trzask spalonej zapałki brzmią zbyt cicho na starej komodzie w marmurowych objęciach zamarłe emocj...
z grymasem straty składam obietnicę poprawy porwany wraz z naczepą dobrych i złych uczynków zerwany z uwięzi cień kolejnego razu składany w ofierze ciągłym zachciankom przybrany w atrapę z demobilu ruszam w drogę...
z zapałem tropię perpetum uczuć gdy każdy celnie rzucony manifest wybrał inną drogę porażki w szorstkich dłoniach świeci się kwiat paproci chociaż to tylko człowiek przeszedł mimo rozkopując noce
marzenia na inne tak wiele razy nie śnię już o jedynej świętej w migających przezroczach dni każda jest czterolistną koniczyną wybraną w jednej szczęśliwej chwili
przebrana w wyzwoloną bieliznę bywasz kobietą z tym samym znamieniem pokazuję palcem niedomkniętą noc wielki wóz stoi tam do tej pory nie znaczę markerem dni nadal spadają gwiazdy żadna nie jest moja
groblą co bierzy mimochodem gubiąc łąkowe grajki uraczy wonnym siołem niebieskiej niezapominajki wieczorem w lichym sadzie co konary skręcał w męce zbierały się bajkowe zjawy na babci przysiadając ręce usta zmarszczką co...
zameldowałem anioła w starej szopie starczyło miejsca na skrzydła ubrałem się w modnie skrojone uczynki nie przyniosły mi dobrze rozumianej korzyści nie inwestuję już rozpycham się diabelnie twardymi łokciami
ktoś wołał zbyłem to gestem pełnym zrozumienia w pokoju bawiło się małe dziecko dziewczyna z pijacką szczerością wydzieliła mi moją część uśmiechu zużyte dawno słowa namawiały do grzechu obecny starzec wpatrywał się...
gdy nie zechcesz nie powiem o swojej miłości drzewom kwiatom i słońcu ludzi będę omijał z daleka jestem otwartą książką wysypują się z niej luźne kartki każda w niemym zachwycie o tobie kroplą głosu wypełnię wyśpiewam...