rzadko ktoś po niej chodzi kończy się ślepo na murze zostawia zielony ślad kępę trawy na czerwonej cegle zagubiona w obcym mieście bawi się w chowanego z dziećmi z naprzeciwka szepce do przechodniów o przebrzmiałych randk...
Utwory
kocie łby reagują z dezaprobatą rozdeptywane w tysiącach odcisków gubię na nich myśli w pogoni za sensem robię porządki starym odkurzaczem wynoszę sterty suchych liści pożółkłe koperty z przedsionka wiatru układam wszystko...
gdy alkohol tańczył czardasza ośmielony uniosłem podwiązkę powiedziałem za dużo żeby na wstecznym biegu ponownie okryć się zajęczą sierścią spienione w galopie emocje utorowały sobie drogę na skróty bardziej ufny niż go...
faceci nie płaczą zaciskają pięści na wypalonym knocie po reglamentowanych cenach serwują piwo jak tani proszek na resztki zwietrzałego żalu spowiadają mokry szynkwas z nadmiaru zleżałych zawodów szafa skamle to samo co na...
nie pamiętam siebie sprzed paru mrugnięć czas wygiął się leniwie jak kot bezszelestnie przemknął miałem spodnie żółte od mleczy usta pełne zielonych śliwek teraz słucham syna mówi do mnie i patrzy - tato masz już białe wł...
otrzymałerm trochę ciepła ukrytego w czułym mailu zawadiacki blask ekranu kokietuje wektorami kwiatów podświetlony żarówkami led celebruję samotną przyjaźń jątrzę gwałtownym bicem serca po drugiej stronie lustra Alicja dal...
wypełniony skurczami serca codziennie powtarzam wybór rzucanego na ścianę cienia zjadam lepszy kawałek tortu z talerza samoświadomości rankiem bawię się słońcem pluję pestkami słonecznika noc zakrada się ulicą świa...
ponad moim ramieniem widnokrąg szerzej rozchyla wargi w pierzastym dotyku wiatr wzmaga swoją siłę gdy całuje natrętne wspomnienia pośpieszne myśli nietrwałym melanocytem na pogniecionej widokówce palmy mają rozczochrane w...
o niewiele już pytam odpowiedzi poznam za późno rozpisane w języku braille a na zamazanych kartkach pochowanych w kieszeniach aniołów naklejam maseczkę z gliny na zmarszczki wokół oczu chciałbym spodobać się wiośnie mijam...
boję się nocy snów które kołyszą w niebycie kadrów wyrwanych z kontekstu nachalnym światłem gwiazd w obronie koniecznej zaciskam zęby na palcu jak wtedy gdy cukierek zabrany sprzed ust upadł z trzaskiem rozliczam się...
wygniatam łokciem swoje miejsce zmieniam na łagodniejszy wyraz twarzy kontempluję za oknem przemijanie dzień coraz dłużej łzawi deszczem coraz mi bliżej do posągu ziarna planety na parapecie słońce wydziobuje przebiśniegi...
serce jak bibuła nasączona pamięcią cierpko smakują minione dni skaczą jak źrebak wytrawnie operują światłem niczego nie żałuję może tylko tych paru kropel wina które wyschły kiedyś na ustach jak słodkie owoce malin
źrenice krystalizują ciepło niedalekiej odwilży nie płacę za parkowanie przygasłych marzeń topi się lód pod stopami ślady minionego czasu na kopercie bez adresu wyglądają pierwsze anemony śpiące anioły z resztką śniegu na...
każdy następny dzień oswajam w lustrze szarą parą oczu zamykam w szylkretowej szkatule karmię skrawkami listów lecz jeszcze czekam schodzony w perpetum uczuć a życie to tu to tam jakby zza szyby ledwo szepce
nie sięgam dalej przez otwarte okna pełna garść zgromadzonego wiatru przegania naręcza trocin jak parę życzeń wypowiedzianych nie w porę nic mi nie przeszkadza tyle życzliwych gestów jak w kółku graniastym tańczy a...
oparł się o mnie głaz - czy może być ciężej? - spytałem - tak - odparł - gdy ty - oprzesz się o mnie
myśli nie są wrogiem a jednak krew staje się gęstsza miesza się z mrokiem skąpym usmiechem zrabowaną chwilą przewiercam wzrokiem szarą codzienność tęcza plącze się u stóp zmagam się ze śniegową breją ułamki zimnej rz...
czeka cierpliwie aż umilkną wszystkie bolesne myśli odkłada na później pędzel malarza słowa poety patrzy ze smutkiem na przemoc i krzywdę przechowuje stare listy zachody słońca nostalgię równin przyjaciółka starości i ś...
czasami pracuje w granicach alarmu wyczekuje na błękit schyla się po liście potem długo szeleści lubi czerwień ust głębię oczu praktykuje samotność w alejach ciemnego parku krew jest ledwo ciepła ot taka do umiarkowan...
w rozlewiskach kaczeńce przegląda się w żółci wiosna jeszcze dużo ciemnych chmur kra ciszę spękaną poniosła ledwie kosmate pąki wyjrzą otworzą zielone oczy batalion skrzydłem gniazdo odkurzy żuraw dziób chwytliwy zamoczy...