Przejdź do treści

Dwie ławki

Miłosne
Dwie ławki naprzeciw siebie w tę zimną noc, Latarnia oświecała im ciemne poręcze i deski, Tuż pod ich krawędziami leżał śnieżny koc, Biały w swoim istnieniu, prowadzony niczym kreski Pociągu w Śniegu, artystyczny ład z czarnymi barierkami. A bariery między nimi ustawione, wstrzymują jakoby Ten zbiór paru desek przed mroźnymi pocałunkami, W zawieszeniu trwają i skłonni do żałoby Słuchają pustostanu śmietnika kamieniem ciosanego. Tylko oblodzona ścieżka która do nich prowadzi Zna tę historię, zna nieznajomego Który je tam posadził. Przechadzając się późnym wieczorem po parku Wyobraziłem sobie, jak na tych zimnych ławkach Siedzi dwójka młodzieńców, na zegarku Minęła dwunasta, a oni pogrążeni w zadumach Widzą się nieustannie, lecz dotknąć nie mogą. Latarnia, która oświeca młode twarze, Patrzy na nich z radością, patrzy z trwogą Snując świetliste wiersze o niezłączonym pożarze. Czarne barierki pomiędzy nimi jak dziurawy mur Posadzone, czekają w milczeniu aż noc przejdzie, A młodzieńcy zapatrzeni w siebie, pomimo chmur Czekają aż ciemność odejdzie. A pustostan śmietnika kamieniem ciosanego, Zna oblodzoną ścieżkę która do nich prowadzi, Zna tę historię, zna nieznajomego Który ich tam posadził. I snuć mogę tylko domysły o ich losie, Co by było, gdyby ten mur nie istniał? Czy równo z porankiem, pokochaliby się? Cóż, gdyby to poeta wymyślał...
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie