Odwrócę zmęczone oczy I rozprysnę się w przestrzeń Byś mógł mnie wdychać i czuć Będę przy tobie w dni słońca Otulę cię mgłą w nawałnic chwile Wytrwam tuż obok Zaplatając niewidzialne ręce Na twojej ciepłej szyi Nie oderwę...
#problemy
29 utworów z tym tagiem
Wręczyłam serce na otwartej ręce W drugiej torbę z przychylnymi myślami Dostałam sierpowym na piękne oczy Tylko raz zapomniałam liczydła Źle oszacowałam Pomyliłam się (...) Dziś to ja rozdaję ciosy Ukończyłam kurs ma...
Wszystko kiedyś się skończy lub minie, Na twoich oczach lub poza nimi Zgaśnie świeczka Przerwie się lina Odlecą ptaki Zdechnie zwierzyna Zamilkną głosy Zamkną się oczy Opadną liście Kamień się stoczy Wakacje odpłyn...
Powstałaś z pragnienia o niczym Z jakiejś mrzonki dziecięcej O słodkich chwilach wśród drzew Z kropli ambrozji na języku O gorzkim wydźwięku szyderstwa Nie byłaś nigdy potrzebna Tak jak parasol czy wiosenny szalik Ani od po...
Nie potrafię się modlić A tak bardzo bym chciała Przez ten pieprzony wiatr Który przewraca ciągle karty Nie mogę odetchnąć na pustej drodze Bo czuję ten powiew, gdy niknie wszystko co ważne Rozrzuca nierówne szanse, asyme...
Przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy wszystko wydawało się być w porządku. Przybył by podciąć skrzydła, zatkać usta, niech odejdzie niech pozwoli mi tańczyć by móc ten ostatni raz poczuć oddech gwiazd.Wiem że odejdzie...
Za murem życie toczy się inaczej. Inni są ludzie,domy, sklepy a nawet drzewa. Inaczej pachnie powietrze, przesiąknięte duchem wolności. Chleb smakuje życiem a nie zgnilizną niewoli... W pośpiechu nikt tam tego nie widzi....
speszonym spojrzeniem jakby utkanym z nagich liter witam ciebie przy mojej bramie podchodząc szeptem tracę każde z setek ciętych słów i obrazy spadające w rosę każesz mi błagać o kroplę zwykłego "bycia" o syntezę prost...
zgasiłeś światło latarni bym nie mogła dotrzeć do celu przesoliłeś moje życie potokiem łez rwącym podciąłeś skrzydła wiary bym nie odleciała w przestworza rozgoniłeś marzenia jak stado dzikich kaczek na spokojnym...
zostałeś sam na wyspie wśród skał gdzie nagie minuty toną w przybrzeżnej pianie nie dotrą tam statki setek ciepłych słów ani masywne okręty pełne złotych myśli schowałam cię głęboko na skrawku pamięci w prostokąci...
mam dziurę w sercu blisko punktu ciężkości na szerokość dwóch zbliżeń na głębokość trzech słów na przesypany w próżnię czas po cichu gasnę przez kilka zwiędłych spojrzeń przez stos zwęglonych słów przez martwe odbicie...
mam swoje życie poskładane w kostkę najważniejsze sprawy u ciebie dokładnie tak samo rodzinne zdjęcia na starej komodzie aromat wspólnie pitej herbaty tak jak w twoim domu oddycham jednak każdym twoim mgnieniem...
na rocznicę ślubu dałeś jej róże zaplątane w koszyk z zapachem sinego ołowiu między kolce wcisnąłeś bilecik pośpiesznie byle jak odczytała pijane niezdarne litery pisane bez krztyny uczucia ułożone niedbale w słow...
chciałabym coś napisać lewą ręką od serca może wtedy byłoby głębiej niż wczoraj niż teraz nie zawsze słowa i gesty mówią uczuciem coś wyrażają choć prawda jest jedna ta sama od lat pierwsze- ty drugie- ja
spadłem pisząc te słowa z łóżka na stół awansowałem nie wiem nawet po co na sam szczyt wszędzie tylko syk zazdrosnych kaczych piór błysk żmijowych skór to nie warte kilku zmiętych Zygmuntów Starych paru lepszyc...
kiedyś mnie złamiesz jak suchą gałązkę porwiesz jak kawałek sukna i rozrzucisz nie będę ci wtedy potrzebna niektóre części padną na ziemię inne znikną pod złotym piaskiem i utoną nie będziesz mnie wtedy kochał...
końca nie będzie nic się nie stanie każdy dokończy swoje śniadanie do pracy pójdzie załatwi sprawy starczy mu czasu i na zabawy mieszkanie ogranie zrobi zakupy żyjemy na świecie jak kościotrupy według schematu...
w nagich ramionach chowam twoje słowa i bliskość która wypełnia źrenice załzawione usta strzegą tajemnic i piękna konwaliowych dróg plączą się ścieżki w nierealnym świecie wiążą się dłonie w bezkresy wśród milion...
zasznuruj mi usta jak gorset by nie słyszeć dźwięków sumienia plątaj mi ręce jak linę by nie czuć gestów pogardy zawiąż mi oczy na czarno by nie widzieć drogi do światła wyliczam błędy kroki wstecz szacuj...
biorę kąpiel w wannie pełnej łez pielęgnuję swoją nicość podrażniającym smutkiem to najgorszy z możliwych kosmetyków bo wysusza marzenia chwila bez relaksu raczej pełna niepokoju dolewam oliwy z oliwek do ognia by tro...