Moja samotność zakochała się w tobie,
zanim zdążyłam powiedzieć jej, że nie wolno.
Zostawiła dla ciebie miejsce przy oknie
i nauczyła ciszę twojego imienia.
Od tamtej pory wieczory pachną tęsknotą,
jak listy nigdy niewysłane z pustego domu.
Każdy cień przypomina twoje ramiona,
choć żaden nie potrafi mnie objąć.
Noszę cię pod skórą jak sekret,
którego serce nie umie dochować.
Wystarczy jedno wspomnienie,
a wszystkie moje mury tracą znaczenie.
Samotność siada obok mnie przy stole
i nalewa herbatę do dwóch filiżanek.
Jedną zostawia nietkniętą,
jakby naprawdę wierzyła w twój powrót.
Czasami rozmawiam z tobą w myślach,
aż noc zaczyna brzmieć twoim głosem.
Wtedy przez chwilę nie jestem sama,
tylko boleśnie nieobecna przy tobie.
Miłość potrafi zamieszkać w pustce
i urządzić w niej całe życie.
Wiesza wspomnienia zamiast obrazów,
zapala tęsknotę zamiast światła.
Nie wiem, czy można kochać bardziej
niż wtedy, gdy nie ma kogo dotknąć.
Może właśnie brak uczy serce,
jak ogromne miejsce zajmuje człowiek.
Dlatego moja samotność już nie jest pusta.
Od kiedy cię kocham, jest pełna ciebie.
Nawet cisza nosi ślady twoich kroków,
a każdy brak układa się w twój kształt.
24 odsłon