Dziecko

Skargę złożył na me lico człowiek samotny.

Gorącym musnięciem ust na policzku.

W czułe, obce dłonie złożył smutek swój.

Kłaniając się grobowcom czekał swojego czasu.

Dźwon śmiertelny wygrywał już dla niego kuranty.

Lata życia przeminęł w gwarze pustelni.

Dziecko dojrzałe drogę życia swoją znalazło.

Czekał na próżno powrotu swych dziatek.

Kostucha sucha wskazała mu łoże.

Leży w swej samotnej mogile

W zimnej, wilgotnej, święconej ziemi.

Mrok nieprzenikniony w koło niego,

A nad nim słońce i kwiaty czerwone.

Postać dziecięcia z ognikiem w dłoni się kłania.

Za późni synu, córko kochana.
0 0
9 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

12 online · andrew
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie