Nocą...

* * *



mrok nocy przyćmiewa

Luny srebrzyste widzenie

blask czarny kołysze

ogniste pioruny grzechu



w krzyku nabrzmiewam

i czuję płonące źrenice

sen płytki wyrwany

z drżącej piersi nieczystej

i krzyczę lecz próżno

nadal nie słyszą

choć błagam



litości



sumienie zaciska swe szpony

na tafli duszy uśpionej

co nie kochała

więc cierpieć musi rozdarta



krwią ciało zalewa

a nie zabija

bo śmierć za małą

karą za miłość
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

46 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie