Oddech otulony w futro

zapach świadczył o zbliżających się

odciskach rąk ognistego wilka

jego ludzkie zęby i dłonie prześladowały

nas na jawie a sny jeździły na płozach śniegu



kasztany spadały bębniły o włókna pajęczyn

stalowe pająki nerwowo tętniły

gdzieś w kalejdoskopowym bagnie


trzymałem paprocie zasłaniając światło



ostatni pomruk naszego istnienia

oddalił nas od wilczych koszmarów

odeszliśmy cicho niczym nocne tchnienie

a krzaki patrzyły ludzkim wzrokiem
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

13 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie