Pod ciemniejącymi brwiami

pomarańczowa kopuła drgnęła
i głos tańczący na twarzach umarł
w szczelinie chmura otworzyła grób
zabarwiła nas niczym sztylet ciało
czułość w zastygłych rysach
zamieniłem na miedzianą monetę
wędrującą szybko między palcami

trzask roztańczonych kół
wysuszał pręty ciszy
a płomień łamał je i pochłaniał
niczym świece dźwięku

nade mną gładko przemykał obrys ptaka
przed oczyma jasne twarze gasły
jakby trzymały je za pióra
krótkie wzloty oddechów
2 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

27 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie