rzucasz słowami bez znaczenia twoje pytania dlaczego schowałam mocno uwierały mów do mnie w barwach jesieni czekam od dawna
Utwory
jak wiatr lekko unosi ciszę przede mną ustawione w rzędach krzyże dumne na posterunku do modlitwy odgarniam liście wzruszona upiększam przejście trzeba zasłonić nieład ofiarnością zapalam światełka do nieba odsyłam...
minęłam bramę cmentarza cisza i granitowe krzyże niewiele już drewnianych smukłe metalowe dziś trochę zapomniane zapalam znicze światełko do nieba błyszczy na umytych pomnikach ciepłem złotym obsypa...
każdego dnia zmierzch oblewa okno zapalam światło lampka rozjaśnia tylko skrawek reszty nie odgaduję pytania szarpią ciszę układam rozmowę nie odpowiadasz zawsze bliżej ustawiasz spokój nie chcę zostawiać żadnego dnia...
w nas miłość kiedy widzimy zielone topole dziś nie pochyliły gałęzi nad cisem słońce zawisło bez cieni jest w nas radość kolorami jesieni rozsypane liście szeleszczą pod stopami idziemy dalej z wiatrem łakomi barw...
przychodzą smutki jesieni posłańcy nie błyszczą kolorami zimne szarym zwątpieniem niechętnie zostawiam fotel wstaje odważniejsza pójdę wyboistą ścieżką gdzie wiotka brzoza zielona jeszcze zatańczę ubrana miłością...
wieczorem wkrada się niepewność wyciągam wspomnienia z dnia topole okryte słońcem wyprostowane w mroku za oknem jak latarnie czekają chcę rano zrobić śniadanie dzieciom kiedy są blisko nie tęsknie prz...
brzoza jeszcze ubrana w zieloną suknię układa gałązki przed morwą delikatnie drgając chłodny wiatr orzechem potrząsa muzykę pisze nieodgadniony topolom wysokim przerwał ciszę obiecuje jeszcze letni bal w ogrodzie zac...
proszę zostań rozjaśniaj oczy ciepłem nasyć zielenią tęskniące serce przygarniam kolory przytulę w pamięci na deszczowy poranek pajęczyną rozrzucę jak tęczą jesień czeka skulona przy stawie przyjdzie rudym płaszcz...
powiedzieć jak kocham wyśpiewać z szumem drzew unieść marzenie zatrzymać dłońmi blisko oczu tęsknota została pod powieką kołysana wiatrem od ukochanego lasu zapisuję co śpiewa dusza słowa jak motyle unoszą bliże...
zrzuciłam sukienkę wyblakła stłumiona grzeszną słabością zostawiła cierpki smak łez po deszczu usta suche drżały słone dziś oczy łakome piją radość każdej chwili zapachy lata blisko ciała otulają wiatre...
wiatr rozbujał gałęzie na palecie zielonej ściany fale liści mieszały kolory szumiąc słyszałam jak śpiewa morze pod powieką fale dobijały do brzegu siedziałam wyciszona otulona marzeniami brodziłam w wodzie bez st...
wiem że wygrałam wykrzyczałam swoje lęki wyprostowana ofiarowaną miłością idę przed siebie odważnie sięgam po nowy dzień nie odwracam się do rozczarowań przygarnęłam nadzieję każdego dnia ofiaruję miłość
twoje dziwactwa mieszają myśli łakome doznań cicho zamykam drzwi wychodzę przy laptopie zanurzam się w marzenia ukochana poezja osusza łzy oddycham spokojna nie masz fantazji nienawidzę sterty pudeł pod sufit...
zielone oblepiły pajęczynę gałęzi uginają się coraz cięższe przylegają bliżej rozłożonej na trawie hedery niecierpliwe orzechy jak tęsknota latem dorodne kiedy spadną pękną bez oczekiwania zostanie w pam...
kiedy nakrywałaś stół lnianym obrusem czerwone maki barwiły biel zapraszały siadałam z dziećmi łakoma zapachów i pyszności białe talerze na makowym obrusie w sercu do dzisiaj słyszę ich muzykę wspominam wzruszona la...
widzę w lustrze siebie zmęczona nocą pełną szeptów bez odpowiedzi uśmiecham się spragnione oczy zatrzymały wspomnienia brzydkie wyrzuciłam dawno nie tłumaczę tamta namiętność kłamała pomyliłam marzenia mam tak...
zanurzam dłonie w koronie drzew przytulam lekko gałęzie niemożliwe a jednak szum głaszcze skronie odurza zapach morwy zazieleniła liście wiosennie karmiłam usta twoim ciepłym oddechem pamiętam uniosłeś mn...
twoje serce rozrzuca miłość jak krople rosy na koronach drzew błyszczy czułością przywołuje samotnych ogrzewa uśmiechem z troską zapraszasz kochana moja usiądziemy razem blisko starej jabłoni przy ogniu bedziemy...
nocne szepty ptaki wyłowiły jak ziarna rozsypały w zakamarkach nocą odfrunęły słuchałam twojego głosu aż do świtu czułam na ustach pragnienie głosem kroplami miodu napełnia serce słowa wysze...