Przejdź do treści
SŁOWA I ICH AUTOR
T
Trzypozycje

Trzypozycje

Wroclaw · W serwisie od 2011

CZYTAJ

Utwory autora

Zły początek, zły dnia co grudzień poprzedza. Zbyt jaskrawo i ciepło. Niepojęta harmonia do której, daj Boże nigdy już, przyzwyczaić się, pojąć lub nawet zaakceptować. Więc obudziłaś śpiącego i teraz, drży pod grubą kołd...

mglisto, zimno, trzeszczy pod stopami. są jednak miejsca, gdzie ściągasz buty i możesz poruszać palcami. a jutro koniec. jutro już przyłożyło swoje zimne ostrze, do jeszcze ciepłej szyi. jutro biegam po pokoju, jak kurczak...

Jasność?

Inne

Zrozum, ja nie mam tyle śmiałości. I kiedy piję, palę, klnę do przesady, gotuję, sprzątam, pracuję lub śpię. Gdy realizuję swoją całą literacką nadzieję, gniotąc w kieszeniach nieudane wersy, wtedy właśnie, kocham. Niewąt...

***

Inne

Plamy słońca jak plamy wody na bezdechu i bez wyraźnego pulsu stoją wieżowce płaty mchu na piersiach dumnie wypięte wszystko się mnoży i kiełkuje w oczach wszystko umiera i gnije Brak wyobraźni jest zbawienny leżąc na ty...

Na koniec

Inne

Dziś cały mój erotyzm skupiony na palcach ręki wyciągniętej z kieszeni. Reszta ciała popija pierwszą kawę pół na pół. Rytuał przejścia. Pod domem przetrawiona, wypluta, ostateczna dojrzałość. Odśnieża i klnie. Kilka godzin...

Zmiana

Inne

Kawałek chleba. Ukroić. Papieros. Kawa. Z dna szuflady skarpety. Potem. W autobus lub w tramwaj. Minąć wiele drzew ustawionych w szeregu. Na baczność. Na złość. Kilka minut później. Michał Kosewski naturalnych rozmiarów. P...

Opalenizna

Inne

Więc wmawiają nam, że to nic niestosownego mieć w sobie odrobinę naiwności I spoglądamy w ekraniki dbamy o pełną lodówkę i czyste buty Momentami oszołomieni zapachem świeżo skoszonej trawy patrzymy na plastikowe ulice i...

Stając przed wyborem zawsze wybierałem kopię, nędzną podróbkę wszystko się rozkleja, rozpada w rękach, mnóstwo pęknięć historia się powtarza, te same widoki uniesienia, potem żałobne syreny rytuał i rutyna Teraz stoję na...

Obiecanka

Inne

Wiesz? Będę sobie teraz na ciebie patrzył z daleka. Z okien autobusów, po pracy i z przypadkowych balkonów. I kiedyś ten list przyniosę we śnie, bo dziś to jakby cień się zaciskał na szyi. Teraz gubię się i zdejmuję z pleców...

Zostań

Inne

Na siłę wychodzisz. Niedopita kawa. Przecież nie grozi ci żadna godzina policyjna i nikt nie czeka na nic, nic się nie przypali. Za drzwiami, moja droga, chodzą panowie w krawatach. Panie łamią obcasy, w pogoni, w ucieczce...

SŁUCHAJ

Muzyczne interpretacje

Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.

Brak dostępnych nagrań.

7 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie