wszechświat ogromny lecz grawitacja nie pozwala odlecieć wenus dba bym nie obrósł w piórka luna z uśmiechem strząsa z garnituru gwiezdny pył a ja - orbituję kosmiczne uziemienie
Utwory
nie chcę milczeć - a jednak tak trudno wyrazić siebie miałem napisać wiersz o lepszym ja o brylantach zagrzebanych w popiołach obracając zakurzone strony spoglądam w lustro w odbiciu nie znajduję odpowiedzi serce też bije...
dzień za dniem uciekają jak rosa łączą się z błękitem jak ptaki cicho odlatują wijąc w bezkresach nowe życie czasem wracają z wiatrem w zapachu kwiatów zapisane jak liście rodzą się na nowo po to by zmienić się w atrament...
bukiet kwiatów – pachnących oddaniem kieliszek wytrawnego wina pomiędzy pocałunkami dla równowagi – noc długa przy blasku świec podaruję Ci wiersz bez wielkich słów po prostu miłość – ta jesienna znowu zawirują liście...
złoto zmieniło się w krew błękitny ptak odleciał przeznaczenie *z inspiracji filmem w reż. Stephanie Di Giusto „Tancerka” o życiu i karierze Marie – Louise Fuller, prekursorki tańca zwanego serpentynowym.
Polak liczy dziurki w pasie, wszak popuścić trochę trzeba. Bo to w święta taki zwyczaj- poprzez brzuchy dotknąć nieba. W polityce czas rozejmu, choć się w głowach trochę kurzy. I ci z prawej, i ci z lewej do ołtarza idą s...
pragnę dotyku ptaka pieszczoty skrzydeł łopotu serca pragnę głębokich westchnień jak szum morza kołyszącego statek dzisiaj pragnę gorącej erupcji różnicy pomiędzy jestestwem a życiem pragnę umrzeć i zmartwychwstać...
świecą się reklamy już niedługo święta skruszą się kamienie przemówią bydlęta zapłoną choinki tysiącem kolorów znowu zasiądziemy do wspólnego stołu rano lud skłócony a wieczorem święty szkoda że ten wieczór nie je...
żonie pod strugami deszczu mokniemy oboje ja nie jestem z cukru o ciebie się boję boję się że z deszczem odpłyniesz w nieznane zamienisz się w krople i znikniesz na amen boję się że w rzekę zamienisz się bystrą staniesz...
wczoraj śmierć zabrała przyjaciela bez zapowiedzi położyła dłoń na czole i odeszła lecz gasząc płomień nie zgasi pamięci wpisanej w nasze serca złotymi literami nie zabierze wierszy pełnych mądrości szkiców i obrazów...
wiersze są dla mnie czymś wielkim - intymnym głębokim sam na sam zbliżeniem którym nie potrafię się dzielić inaczej jak słowem zmienionym w poezję codzienne życie nad którym brakuje czasu żeby się zatrzymać odkłada się...
otwieram drzwi wita mnie zimnym oddechem czuję w nim przemijanie jak w liściach odpływających z wiatrem w chmurnym spojrzeniu - pożegnanie pomalowała drzewa strąciła jabłka rozdała błyszczące kasztany jeszcze zdmuchnie os...
wystarczy myśl biegnąca w niebo i ciche wieczne odpoczywanie... chwila zadumy i pamięci znicz niech zapłonie w sercu ogniem tęsknoty i miłości a łzy jak gwiazdy niech oświetlają drogę
żeby wyrosły kwiaty trzeba wyplenić chwasty użyźnić glebę zasiać nasiona podlewać gorącymi uczuciami i tulić ciepłym spojrzeniem chroniąc przed gniewem i nienawiścią jak matka nowo narodzone dzieci by zakwitły pełnią mił...
dawno dawno dawno temu w cieniu figowego drzewa mieszkał Adam a z Adamem nasza pierwsza pani Ewa Adam kochał swoją Ewę więc jej listek ofiarował piękny listek który zerwał z czubka szumiącego drzewa Ewa że kobietą była...
nie obchodzi mnie jak patrzą ludzie nie obchodzi mnie co mówi świat ja kocham ciebie choć tej miłości wtórują tylko słońce i wiatr nie obchodzi mnie srebro i złoto nie obchodzi mnie klejnotów blask ja kocham ciebie i mą m...
pójdę za tobą jak za snem oddam ci wszystkie noce dnie niebiańską duszę oczu blask tylko pocałuj chociaż raz właśnie kochanie jestem snem i tylko w nim usidlisz mnie jak wiatr w nieznane ciągle gnam bo serce ptaka w piers...
zagraj na uczuciach jak na gitarze namiętnym szeptem rozkołysz struny obejmij dłońmi zaczaruj dźwiękiem niech zadrży dusza i przyśpieszy serce zagraj - niech słowa spłyną ciepłym deszczem pieszczotą po ciele wiot...
odchodzą zapachy rozgrzanych ogrodów i ptaki nie chcą już śpiewać i mgły poranne się ścielą za oknem i drżą od chłodu drzewa już liście w czerwone przybrane kolory jak łodzie szybują na wietrze kasztany spadają do nóg zako...
drżysz jak liść a przecież nie ma wiatru tylko dotyk dłoni serce się śpieszy a przecież noc długa możemy iść powoli słyszę krzyk a przecież tak delikatnie spływam pocałunkami po twoich biodrach czuje zapach chocia...