nie jest obojętny jak ty szczupły okryty ramoneską kolczyk złoty ząb kreskę wciąga z tacą nigdy nie śpi mówią o nim co za licho dobrze go mieć w znajomych on jest inny trochę dziwny świat nie ma wpływu na niego...
Utwory
los nic nie warty życie kruche choroby wojny mąż pijany żona niewierna lub odwrotnie przejedzenie tyle żarcia się marnuje więc o głodzie nic nie knuję przerąbane urodzić się pocieszyć i umrzeć bez sensu a gdzie n...
ułożą kości białe piszczele ciało rozdziobią czerwie w trumnie mi ładnie ostygłem czuć trupim jadem jad żmij groźniejszy wasz jad wtedy weźcie wszystko co moje rozgrabcie majątki sprzedajcie napełniając brzuchy...
otwieram serce jak drzwi oczu ciepło przenika duszę do szpiku albo jeszcze dalej z tęsknoty konam kolejny raz pociesz strapionego przetnij pępowinę wspomnień spraw by realne marzenia się spełniły my odpływamy w sen pac...
wiosna nadchodzi ze śpiewem ptaków niebo mruga gwiazdami księżyc mój mały książę jednak na róże za wcześnie mgły częściej zakrywają wspomnienia nigdzie się nie wybieram pająk tka coś jakby na przyszłość wyczekuje zi...
usiadłem na progu czuję że czegoś mi brakuje choć wspomnienia bogate wyczekuję na coś lub kogoś jesteś przy mnie moja droga jesteś słońcem ptakiem wolnym wskazówka na chłodne ponure myśli gdy błądzą za oknem nie u...
zachłysnąłem się tobą popiłem wodą czekam zakwitnie chwilę po wiośnie różowe pąki jabłoni na kobiecej dłoni
rosłem a ty byłaś ponad szczytem dalej tylko niebo niedosięgnięte w podziękowaniu za mleko za troskę pieszczoty za opiekę
nie ma ciebie tu słyszę głos we śnie to ty odezwij się uśmiechnij się wyciągnij rękę uśmiechnij się jesteś blisko byłaś daleko ref. teraz wiem to nie sen to noc uśpiła wiatr porwał muzyki czar uniósł w dal dalek...
po narodzinach odcięli pępowinę zachłysnąłem się nieświeżym powietrzem później jakoś to było najpierw klaps potem krzyk pierwszy łyk matczynego mleka pierwszy śliniak smoczek gryzak kołyska plastikowa maskotka...
zaplanowana przyszłość wyrzeźbiony każdy dzień narodziny fantastyczne wydarzenie dla mnie problem dorastania przyszłość harówy od rana w domu w niedziele żadne z moich dzieci mnie nie zna nie zapamięta ojciec sa...
pędza myśli w głowie na niebie jasne obłoki ze stodoły dachu gołębie jastrząb spłoszył nadchodzą dni spokoju pełnych leni idziemy świtem po łące zrywam tą zieleń co się rosą srebrną mieni gasną gwiazdy słonko przysłan...
bądź melodią z pierwszej szkolnej dyskoteki z długimi warkoczami od ziemi długimi nogami nadciąga sztorm ból głowy myśl faluje pościel osuwa się z łóżka nadciąga długa dobra nocka dobrze że jesteś gdy cię nie...
drzewa bez kory bolało odpadały płaty niby strupy człowiek biedna istota ciągle chytrością przechytrza lisa nie zna strachu nie odczuwa bólu posiał Ziemię rozplenił nasienie zbiera żniwo nienawiść wojny głód hierar...
depczą moje glany nie jeden koncert przetrzymały nie jednego okopały w nich zakochany skóra na kościstym szkielecie muzyką naćpany zaciska pięści zagryza wargi zbuntowany oderwany od mamy ktoś wzniecił iskrę nienaw...
łapać wiatr szelest włosów zamyślony wtulić się w ramiona po długiej rozłące zlizywać kolor ust czuć zapach skóry malować kontury pragnąć bardziej niż jeść zatrzymać czas po co nam złodziej młodych nocy...
co będzie się doceniał sobie słodził i unosił wystarczy zaszczytów niespełnionych miłości kwiat rósł słońcem ogrzany świat ustanowił sąd świadek dopowie on taki sobie pomógł nie zaszkodził polną drogą...
człowiek ma problem gdy nie potrafi się podzielić o ile piękniejszy byłby świat dobrem odpłacać bliźniemu dzielić wszystko na cztery i jak najwięcej żyć spokojnie bez grosza lecz nie w nędzy duch radosny sikora wtop...
o czym mowa sztormem rozmowa życie rozbitkiem wyczekującym portowych brzegów latarnia prowadnicą blaskiem światełko w rowerze z dupskiem na siodełku a kręcą się kółka z dynamo wracaj żeglarzu...
zimno trzaska okna futryny zmarzłe przy kominku miłe miny spalone drwa gasnące płomyk jasno parska