Przejdź do treści

wejrzała przez okno zamarzła chwila w widocznym cierpieniu zapach łez dreptał pokojem głęboko zanurzony w oczach jak diamenty brak twarzy odsłaniał czarny kaptur -zbieraj się nadszedł czas koniec drogi...

była piękna o poranku dźwięk piosenki piękna jak poezja zapamiętałem jej słowa zbyt szybko z małym angażem spakowała się wyjechała z mojego serca nigdy jej nie ujrzałem choć nie raz byłem blisko stykaliśmy się...

kiedyś się kochałem w tobie wiedziałaś o tym a ja nie przypomniałaś sobie o mnie a to był twój błąd jestem zajęty jestem mechanikiem sprzedaję części zmienne zamień mnie na czajnik on też ma dzióbek całuj do...

jestem sobą nie inną osobą oddycham wolnością garściami ślę całusy nie jestem obcy jestem żywą istotą dryfuję w szalupie maszt na nim żagiel z garścią wiatru napełniony ocean łzami błądzę palcem po mapie se...

splątany w pajęczą sieć makaronem na widelcu udawanie że życie to skarb najcenniejszy ze wszystkich smakiem wiatru na języku zapachem słońca na skórze promieniuje księżyc odbity blaskiem oczu zapycham kieszenie...

drży głos w symfonii z ciszą zapisane marzenia senne na pięciolinii smyczkiem trąca strun wiolonczeli tkliwe słowa słodkim miodem spływają do ust nakarm się wypełnij duszę lepkim smakiem usypia na dnie metafory zimn...

latem kochanie wsłuchaj się w cykad cykanie żab rechotanie buduje ciszę kochanie zapach tataraku niesie się po stawie jesienią pędzą jelenie a liście barwią ławki babie lato ciągnie wspomnienia widzę świat taki kolorowy...

na początku stał się koniec na dnie strumienia piach i otoczaki wschodzi słońce a ona zachodzi czasem łzami czasem w ciążę potrzebą człowieka się cieszyć czasem zgrzeszyć mieć depresję apteczkę leków i koniecznie psycho...

cisza nie przyniosła mi szczęścia dostałem za żonę czarownicę chce mnie zjeść jak Jasia i Małgosię uciekam we wspomnień stronę gdy byłem jeszcze taki mały jak jeż chowałem się u dziadka w pokoju we flakonie stały kwiaty...

krew na rękach plugawe słowa śmierci tragiczne odbicia lustrzane okulary idę w pierwszym szeregu w dłoni lśni coś w kształcie kija ognistego duma nienawiść hańbą okryci śmierci tragiczne odbicia lustrzane okulary...

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie