zabiłem cudowną istotę mojego psa ukochaną sunię dzisiaj w wielki piątek wiem ze zrobiłem dobrze wiem to na pewno biega już po łąkach niebieskich nic ją nie boli wstaje i jest szczęśliwa do zobaczenia już niedługo żegna...
Ostatnio więcej piszę
Pływam, czasami pod wodą
Utwory autora
niechciana miłość błąka się po zawianych kniejach i rozdrożach bezdomna jak pies podejdzie ukradkiem pod czyjeś okna nasycić się światłem i ogrzać tamtym ciepłem lecz ono ją mrozi chce znowu znaleźć zakochanych wkraść...
na karuzeli życia kręcę się zagubiony w oszalałym wirze pędzę do góry dotykam rękami słońca za chwilę spadam w ciemną otchłań boję się trzymam się kurczowo małego krzesełka ogromne koło wciąż się toczy łańcuchy...
z podciętymi skrzydłami wlokę się do przodu śmiesznym krokiem nielota idę powoli po ziemi twardej potykam o wspomnienia i upadam brudząc twarz szarym pyłem krok bezsensowny za krokiem do nikąd jeśli nikąd istnieje do n...
byłaś moimi porankami po bezsennych nocach byłaś światłem dnia w zimową zawieruchę byłaś mym wstawaniem dniem i zasypianiem byłaś każdą sekundą w najciemniejsze dni byłaś radością smutkiem i strapieniem moją pracą i odpoczywa...
nie piłem ani nic nie brałem jednak świadomość zawirowała stałem się lekki jak liść na wietrze targany podmuchami losu niedościgniony i piękny młodością zwariowany gdzieś w swoim rodzaju nie chcę wracać do domu i rodziny...
ranimy się czynami robimy coś tak coś nie tak coś za dużo za mało zbyt obojętni zbyt gwałtowni kochamy nie tę nie tego ranimy się słowami wbijamy je sobie ostre jak noże a pokłute ciała spływają smutkiem wbijamy...
szczęśliwy jesteś przecież ale czym jest szczęście śpiewem ptaka usłyszanym o czerwonym brzasku kroplami rosy trącanymi bosymi stopy o poranku ciepłem kobiety leżącej obok po upojnej nocy spojrzeniem skradzionym ukradkie...
antyramy i płótna obrazy malowane naprędce inne a prawie takie same pomieszane jak sny na każdym ty raz uśmiechnięta energią nieziemską szczęśliwa raz smutna zmęczona beznadzieją zatroskana wszystkie projekcją myśli i...
obudziłem się dzisiaj w pełnym rozkołysie woda wciąż obmywa moją twarz a słońce delikatnie pieści moją skórę wciąż tam choć błękitne niebo zastąpiła szaruga rzeczywistości a szmaragdowe morze zamieniło się w zlodowaconą...
chciałbym dać tobie promień słońca aby twe oczy zajaśniały dawnym blaskiem chciałbym dać tobie cień uśmiechu aby rozświetlić twe blade oblicze chciałbym dać tobie szum mego serca aby twoje znów odmierzało minuty życia...
co z nas zostanie za lat kilka gdy skończymy już tę drogę rozpływając się kresie i absolutu pokładach tylko nicość i pustka czy wspomnienia przetrwają długo czy ułamek chwili tylko dobre czy te złe najgorsze same uśmiec...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.