Przejdź do treści
SŁOWA I ICH AUTOR
K
kemot

kemot

Poznan · W serwisie od 2014

Ostatnio więcej piszę

Pływam, czasami pod wodą

CZYTAJ

Utwory autora

pewnego dnia dostałem lekcję pokory runęły wszystkie plany rzucono mną o ziemię i upadłem bez sił a jednak jakoś wstałem i ledwo trzymając się na nogach odprawiłem kochanki odrzuciłem komercję i w poszukiwaniu nadziei...

bóg się rodzi moc truchleje nie tam gdzie go wszyscy szukają nie w kościelnych cepelianych żłóbkach gdzie o bogu czasami nikt nie pamięta nie w biskupich pałacach wśród wyświechtanych frazesów przepychu i nadmiernego bogac...

Święta

O sobie

święta dotknęły mnie dziś swą potęgą półmiski pełne po swe brzegi godziny przesiedzone za stołem rozmowy o niczym ze wszystkimi jakby zaraz świat miał się skończyć jeszcze obiad kolacja ciasto kawa a co potem będzie jak ju...

stara fotografia wisząca na ścianie tracąca swój koloryt pod naporem czasu zgaszony uśmiech pod zżółkłym welonem zszarzała koszula niemodnego kroju gdzieś kryją się jeszcze głębokie uczucia choć wspólne chwile wypełnia obo...

pokłony

Inne

kłaniam się dzisiaj jesieni malarce niedościgłej co paletę kilkubarwną rozlewa po świecie zieloności przemieniając w czerwienie i złoto dzikie wino przybrała w purpury oblicze klony różowością spowiła misternie rozis...

wyrok

O życiu

adenocarcinoma solidum czy tak brzmi mój wyrok skazujący na unicestwienie powolna śmierć komórka za komórką zmieniana w glejowaty twór pieszczotliwie zwany rakiem dlaczego ja dlaczego już teraz z którego paragra...

Trzy kwiaty

Miłosne

trzy martwe kwiaty stojące gdzieś w pokoju tracące swój koloryt wraz z kroplami wody trzy żywe wspomnienia gasnące w oddali przesłaniane mglistymi objęciami czasu trzy martwe kwiaty świadkowie tej chwili która już ni...

kupiłem szary sznur wyplatany z siwych włosów śmierci taki zwyczajny nie wyróżniający się wcale jednak ten mój jest pleciony na miarę w brązowym aptecznym słoiku mam 100 sennych przyjemności wszystkie jednakowo śnieżnobiał...

Jadę w góry

O sobie

kiedy zagubię się w codziennym poplątaniu i trudno mi ze sobą wytrzymać jadę dotykać dłońmi błękitu bezkresnego nieba ciągnę zbolały worek swego ciała wciąż dalej i wyżej zmywając go mieszaniną adrenaliny i potu kawa...

SŁUCHAJ

Muzyczne interpretacje

Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.

Brak dostępnych nagrań.

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie