pewnego dnia dostałem lekcję pokory runęły wszystkie plany rzucono mną o ziemię i upadłem bez sił a jednak jakoś wstałem i ledwo trzymając się na nogach odprawiłem kochanki odrzuciłem komercję i w poszukiwaniu nadziei...
Ostatnio więcej piszę
Pływam, czasami pod wodą
Utwory autora
bóg się rodzi moc truchleje nie tam gdzie go wszyscy szukają nie w kościelnych cepelianych żłóbkach gdzie o bogu czasami nikt nie pamięta nie w biskupich pałacach wśród wyświechtanych frazesów przepychu i nadmiernego bogac...
zabiłem najlepszego sąsiada bo miał większy dom a jego pole rodziło więcej niż moje poszedłem do jego kryjówki z jedzeniem i wodą jak przyjaciel a potem upadł z roztrzaskaną głową w ręce siekiera zbroczona krwią a na...
święta dotknęły mnie dziś swą potęgą półmiski pełne po swe brzegi godziny przesiedzone za stołem rozmowy o niczym ze wszystkimi jakby zaraz świat miał się skończyć jeszcze obiad kolacja ciasto kawa a co potem będzie jak ju...
stara fotografia wisząca na ścianie tracąca swój koloryt pod naporem czasu zgaszony uśmiech pod zżółkłym welonem zszarzała koszula niemodnego kroju gdzieś kryją się jeszcze głębokie uczucia choć wspólne chwile wypełnia obo...
kłaniam się dzisiaj jesieni malarce niedościgłej co paletę kilkubarwną rozlewa po świecie zieloności przemieniając w czerwienie i złoto dzikie wino przybrała w purpury oblicze klony różowością spowiła misternie rozis...
adenocarcinoma solidum czy tak brzmi mój wyrok skazujący na unicestwienie powolna śmierć komórka za komórką zmieniana w glejowaty twór pieszczotliwie zwany rakiem dlaczego ja dlaczego już teraz z którego paragra...
na zakręcie życia drogowskaz dwie drogi trudny wybór dwie kobiety miłości gorące dalej tak samo odziane w codzienność życie trwające do swego końca dwie drogi każda w inną stronę którąkolwiek nie pójdę nie znaj...
trzy martwe kwiaty stojące gdzieś w pokoju tracące swój koloryt wraz z kroplami wody trzy żywe wspomnienia gasnące w oddali przesłaniane mglistymi objęciami czasu trzy martwe kwiaty świadkowie tej chwili która już ni...
kupiłem szary sznur wyplatany z siwych włosów śmierci taki zwyczajny nie wyróżniający się wcale jednak ten mój jest pleciony na miarę w brązowym aptecznym słoiku mam 100 sennych przyjemności wszystkie jednakowo śnieżnobiał...
kiedy zagubię się w codziennym poplątaniu i trudno mi ze sobą wytrzymać jadę dotykać dłońmi błękitu bezkresnego nieba ciągnę zbolały worek swego ciała wciąż dalej i wyżej zmywając go mieszaniną adrenaliny i potu kawa...
kolejny dzień przeżyty bez sensu na drodze do końca tego co nazywają życiem bez uniesień bez wzruszeń bez podniet z trwaniem w grajdole dostatniej codzienności kolejny dzień bez rozmów istotnych spędzony na wymianie pus...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.