gdzie idziesz samotny wędrowny kuglarzu wieczorny przybłędo wskrzeszony łazarzu na życie na drogę co w wieczności błądzi tak idę i nie wiem co mam o tym sądzić prześpię się na łące rosy z traw upiję wstanę w dal popa...
Poezja to mowa duszy... często przybiera dziwaczne formy ...
Utwory autora
to się nie dzieje naprawdę jaźni się swojej wymykam by znowu wędrować wolnym wzdycham - oczy przymykam by pośród łopotu skrzydeł gołębich piór opadania mieć choć niewielką szansę ptasiego byle – trwania na wieść o twoj...
na dobroć tak wielu się skarży że miękka uległa jak piana bez skazy jest w swej istocie a rzadko tak spotykana a jednak dziś płynie i w tobie choć głazem się zwiesz po zachodzie i brniesz pośród śniegu i mrozu jej prawdę...
nie jesteś jak nóż o ostrej krawędzi masz dłonie i serce bijące na oślep i raczej nie zgadnę czy trzeba tak pędzić czy może się stanę znowu małym chłopcem jak wtedy wierzyłem że jesteś wokoło na szarych ulicach nieśpiesznie...
trwałem bez reszty i poglądów wyniosły słysząc głos półprawdy niosąc w kieszeniach piach rozsądku i nie szukając z nikim zwady w lesie w przecudnym zbiegowisku paprocie klęcząc spowiadałem mając w zanadrzu nic i wszystko...
zapadła noc kolejny raz i w ciemność skok na oczy głaz tak cicho jak daleko stąd do każdej z gwiazd kieruję krok i morze dni przelewa się ukryty gdzieś na jego dnie nie szklany świat w półmroku lśni tam jeszcze ja tam cią...
nic się nie wydarzy gdy usilnie proszę gdy stwierdzam że muszę że tego nie zniosę cisza ciemność kamień beznadziejny żart marna to pociecha - gorzki posmak skarg szamoczę się w więzach ponurych tajemnic płynących ze świata...
jestem dzisiaj znowu w drodze ku świetlistej złotej pieśni będę walczył – powiem sobie wierzył marzył ufał pościł na znak świata zwrócę ciało tym co szepczą o poddaniu i przeczytam stare listy co tak milczą o kochaniu...
smutna obojętność jak zastygła lawa kalectwem sumienia czy skutkiem myślenia? bywa że czasami jest darem od losu gdy przetrawić bólu zwyczajnie nie sposób jest w tym i pułapka wtedy w sercu nosisz ziarno co wyrasta...
stoję tu nieopodal nie bój się i podejdź jest zimno nie sądzisz długo już tak błądzisz? nie znam odpowiedzi sensu nie rozdaje nie wiem co trzeba wiedzieć co mi się wydaje świat widzę rozmazany rozregulowany bez tęczy...
kocham jesienny wiatr podrywa opadłe liście co lecą mi na spotkanie wciąż tak przychylne i bliskie chciałbym pofrunąć z nimi i cieszyć się dziką wolnością przestrzeń łagodnie muskać niepowstrzymaną radością liście zdaj...
pędzę dziś na spotkanie z majaczącym w oddali straconym przyjacielem siedzącym w pustej sali odkryłem dzisiaj na nowo o szczęściu jego słowa że niekoniecznie trzeba zaczynać wszystko od nowa porzucam więc na pustkowiu...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.