ktoś położył wisienkę na nudnym torcie czerwoną kuszącą z długim terminem przydatności tymczasem nieźle komponuje się z kryształem zaginiony miłosny artefakt skuszę się? nie wiem...kandyzowane trochę mdli
Utwory
dwa elementy drzwi do marzeń futryna stabilnej konstrukcji zatrzaśniętą pomiędzy dłoń przeszywaną bólem chcemy wydostać na próżno coś zawsze trzyma klamkę
trzymają za ręce swoje dzieci kładąc głowy na pień wsłuchują się w monotonny dźwięk ostrzonego latami topora inne wierząc wchodzą świadomie na stos czerwona przepaska spowija im oczy spokojne skazują się na powoln...
Wtopiona w letni zmierzch przystanęła boso w kącie ogrodu. Lubiła nasłuchiwać odgłosów, budzących się do życia nocolubnych stworów i zapach opadającej na stulone stokrotki rosy. Biegło wprost na nią, jak zwykle zziajane,...
bywało... spoglądała w gwiazdy biegał strącał je twierdził... mącą życie sens ma tylko chodzenie po ziemi unikając jego wzroku zebrała okruchy z nadzieją,że się myli
Mleczne bałwanki biegają w chmurach w śniegowe gwiazdki wciąż dając nura. Czasem podrzucą białe konfetti, to poturlają się w puchu lekkim. Dłutują w lodzie proste figury, budują z mrozem iskrzące mury. Lecz ta za...
trzepotem skrzydeł motyla dotknie by nie zniknął jak żyjąca w bańce mydlanej tęcza popłynie dłoń szamanki zakreślając magiczne znaki na nagim ciele później dołączą usta umazane miodem krople gęstej spadzi rosić b...
biegnie ręce w górze nerwowo ściskają brudnobiałą szmatę strzał mózg zmienia się w krwawą breję kilkadziesiąt metrów dalej znudzony snajper ziewnął
jezioro Uczuć odnalezione pośrodku bulgoczących trzęsawisk perłowo lśniące z diamentami prawdy zamiast kamieni moczy stopy w szafirowym lazurze nie znając przyczyny infantylnej słodkiej radości ciało drży euforią...
Słońce grzało Ziemię intensywnie chłonęła życiodajną energię z umiarem stosując wyszukane bariery ochronne kwitło życie pod łaskawymi promieniami chwilę później wypalona gwiazda stała się zimnym białym karłem piec...
next door zawsze nieznane pukać czy nie dylemat sens kołatania niezmiennie ten sam poszukiwanie
lampka nikły poblask daje ani wystylizowana czy ekskluzywna drażni brzęcząc i gasnąc pstrykam w nią jakiś czas kontaktuje snując potrzebne blade światło
Żałosny jest mój wierszyk, wiem proszę Pani, bo poetą nie jestem, mój zawód mechanik. Tworzę nudne paszkwile, które Panią drażnią, lecz całe serce wkładam w tę lirykę straszną. Chciałbym skreślić poemat o Twych ocza...
eksplodował nie materią w umyśle rozsiewając cząstki czułych słów zbyt ulotne by mogła odetchnąć
roztaczała nad nim swoje uwielbienie póki nie przejrzała jakim jest jeleniem
wychynął grzeje się w dziewczęcym słońcu świdruje zwodniczymi oczami mami zimnokrwistym uśmiechem człowiek kameleon
do twarzy jej w żałobie różowy cień zgubiła błękitny rozsypała nie miały klasy jeszcze tylko usta podkreśli ochronną pomadką z żółci
alkowa trzy maski wesoła wesoła wesoła rano wieczór południe gładzi je czule martwy za życia
rano pręży mięśnie -lustereczko, lustereczko powiedz przecie, kto najpiękniejszy w świecie lustro na to -tyś... resztę dnia pręży mięśnie -żono,żono powiedz przecie kto najpiękniejszy w świecie żona na to -tyś...