Przejdź do treści

spotkanie przy cmentarzu Lipowym (okolice dużego targowiska)

Świat
jak żywy – dziwna postać wyświetla się obraz z czasów kiedy gnuśniałam w łóżku opasłe tomiska prowadziły rozmowy ostrożnie badałam słowa krążyły jak drapieżne ptaki czasami ptaszniki prześwietlały głowę witam panie Whitman – dlaczego rozgrzebuje pan ziemię pod kamieniem poszukując życia czy nadal boisz się robaków pamiętam twojego woźnicę i rzucony bat na trumnę spadło kilka grudek zakrzepłej ziemi "To był dobry kompan, szczery, zapalczywy, niebrzydki Gotów skoczyć za przyjacielem w ogień, uwielbiał kobiety i hazard, lubił zjeść i wypić" * proszę zachodzić właśnie przestało wrzeć – podam zupę piękny kapelusz tutaj – możemy przeczekać twój lęk dopóki nie zobaczę jasnego spojrzenia będziemy tkwić w zawieszeniu pomiędzy konarami dominują silni ale poruszać mogą tylko subtelnie uważni śnią się dni z odmiennych płaszczyzn przychodzą do mnie ludzie pełni obaw przed nieznanym należy pochylić się żeby zobaczyć szczególny rys delikatne światło którego promienie rozgrzewają kamień potrafi być szorstki pozornie nieprzyjemny łagodnieje z upływem czasu i wartkiego strumienia pod palcami wyczuwam wyraźnie rozwarstwione słoje przez lata narastały tworząc kolejne pancerze panu mogę opowiadać o miłości przecież nie możesz mnie zranić proszę jeść bo wystygnie robactwo będzie miało dalej do serca dobierają mi się słowa "Miłość nie jest pojedynczym wydarzeniem, ale klimatem, w którym żyjemy, przygodą życia, podczas której uczymy się, odkrywamy, dorastamy. Nie da się jej zniszczyć jedną pomyłką ani dobyć jednym ciepłym słowem "* *W Whitman
84 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie