Przejdź do treści

wszelki wypadek w kieszeni parciany sznurek

O życiu
na stole zabrakło chleba i wina moja ciągle moja ciężka glina ręce glina ciało glina w ziemię złych poruczników nie można ująć niczym psy krążą kąpiel zwyczajną gehenną unoszenie nóg nigdy nie będzie już prostą czynnością gałęzie wierzby mandżurskiej na posłanie łatwiej zalegać z zamkniętymi oczami albo w otwarte okno skoczyć kiedy we mnie krzyczą kamienie o ostrych krawędziach przypominam sobie nad ranem trójdzielne kalendarze spadają bez następnego dnia na przehulanie palcami pozbierałam całą paletę jej snów wydanych wezwań do śmierci należy stawić się bezzwłocznie
88 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

monicarose 15 lat temu
...kiedy we mnie krzyczą kamienieo ostrych krawędziach... niesamowite
L
LU 15 lat temu
dziękuję - Ega - ezo - pozdrawiam ezoterycznie:) monikarose - buź
L
LU 15 lat temu
moni - ale nie wiem dlaczego ;)
artpla 15 lat temu
na temat lu...nia już pisałem, kupuję:)
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie