Przejdź do treści
Czytanie

Tak bywa...

Patrzę w niebo tak jasno-błękitne wdycham spokój i chłonę ciszę własnych myśli kojący dźwięk słyszę wzrok upajam wszech nieb aksamitem Pierwszą kroplę odczuwam na skroni pierwszy podmuch wiatr zbudził spokojnie drzewa szumią listowia szept do mnie promień słońca ostatni mam w dłoni Potem mżawką świat cały zasnuty wiatr z kroplami wiruje w przestrzeni rosną lśniące kałuże na ziemi w błocie brudzę po obcas swe buty Nagle niebo jest czarne jak otchłań wicher zbiera się w siłę ogromną i mną targa jak źdźbłem -trawą polną duch pochował gdzieś spokój po kątach Potem burza śle z nieba strumienie błysk rozświetla na chwilę ciemności by za chwilę znów mroki ugościć mój horyzont zapłonął płomieniem Później wszystko już płonie bezwiednie rozświetlając kres łuną w oddali w dali widzę mój dom co się pali i coś we mnie też płonie i blednie A następnie to wszystko się spali i zostanie dymiące wśród deszczu tak szczęśliwe w ogromnym nieszczęściu nieświadome, że się jeszcze zawali Tak też pada i w gruz się obraca popiół lekką się mgiełką unosi o chłód deszczu żar bólu się prosi lecz głos jego się w gruzie zatraca Wtem odchodzą gdzieś chmury z ołowiu satysfakcję swą głosząc po niebach lecz nie dałem się żywcem pogrzebać choć zostałem przy trumny wezgłowiu Na wezgłowiu przysiadam tej trumny patrzę w niebo co z wolna jaśnieje jeszcze płacząc -choć dusza się śmieje pognębiony, zmoknięty lecz dumny Patrzę w niebo tak jasno-błękitne wdycham spokój i chłonę ciszę własnych myśli kojący dźwięk słyszę wzrok upajam wszech nieb aksamitem...
58 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie