Oczekuje na moderację
Przychodzi czasem taki rozdział życia,
który nie współgra z przyszłością,
nawet pobliską,
naznaczoną.
W sercu panuje złość,
co nie pozwoli istnieć pod prąd.
Jestem,
choć mój cień chadza własnymi ścieżkami.
Pojawiam się, mimo że ciało
odmawia posłuszeństwa,
odrzuca cud i chwałę.
Zaryglowana we własnej głowie,
szukam upustu dla nienawiści,
dla spadających gwiazd.
Uskrzydlona, przekonana, że samotność
zaczyna się o tej samej porze,
odchodzę na drugą stronę lustra,
gdzie czekają moje anioły,
z przetrąconymi skrzydłami
i łzami w oczach.
Nie popełnię nigdy więcej
tego samego snu.
Nie zgodzę się na miłość – zbyt rozległą,
aby ujęło ją moje serce.
który nie współgra z przyszłością,
nawet pobliską,
naznaczoną.
W sercu panuje złość,
co nie pozwoli istnieć pod prąd.
Jestem,
choć mój cień chadza własnymi ścieżkami.
Pojawiam się, mimo że ciało
odmawia posłuszeństwa,
odrzuca cud i chwałę.
Zaryglowana we własnej głowie,
szukam upustu dla nienawiści,
dla spadających gwiazd.
Uskrzydlona, przekonana, że samotność
zaczyna się o tej samej porze,
odchodzę na drugą stronę lustra,
gdzie czekają moje anioły,
z przetrąconymi skrzydłami
i łzami w oczach.
Nie popełnię nigdy więcej
tego samego snu.
Nie zgodzę się na miłość – zbyt rozległą,
aby ujęło ją moje serce.
0
0
6 odsłon