Rodzimy się bez mapy,
z dłońmi pustymi jak niezapisane kartki.
Pierwszych dróg uczymy się na kolanach,
pierwszych strat — na własnym sercu.
Nikt nie mówi, gdzie kończy się bezpieczny brzeg
ani ile razy będziemy musieli zaczynać od nowa.
Z czasem blizny stają się alfabetem,
którym życie zapisuje swoje lekcje.
Uczymy się miłości przez utratę,
odwagi przez drzwi, których baliśmy się otworzyć,
szczęścia przez dni, kiedy go zabrakło,
a siebie — przez wszystkie własne ruiny.
Nie istnieje ostatnia lekcja.
Nawet starość pochyla się nad zeszytem czasu,
próbując zrozumieć własne pismo.
Do końca mylimy odpowiedzi,
gubimy drogę między wczoraj a jutrem,
zszywamy serce nicią kolejnych poranków.
I może właśnie na tym polega życie —
by odejść, wciąż ucząc się, jak żyć.
14 odsłon