Przejdź do treści
Czytanie

Pieśni Elfów

V Już noc już dzień już świt wstała Ruana biegnąc pomiędzy stawami stopy trawom powierzała radosna i miękka wbiegła pomiędzy palmy wilgotną ziemię bosymi depcząc stopami rozhuśtała swe ciało i włosy wilgotne i gęste biegłą z zaciętymi ustami coraz szybciej coraz prędzej oczy czarne skrywały jej myśli czy ktoś przybył czy się przyśnił jej pieśń zlekceważona w ludzkim świecie niezrozumiana ona nie płakała nie umiała albo źródła wody cofnęła wbiegła z zapartym tchem na schody pałacu przez korytarze kręte i świątynie gdzie kapłanki palą oleje gdzie małych pomieszczeń setki biegła w zawrotnym tempie ledwie obrys jej ciała a znikał do Sali Przemówień najgłębiej wpadła zdyszana Matka milczała z oczu posępnych nie podniosła zasłony czarna i sama wiecznie piękna wysoka i smukła jak wieża którą wiatry śmieszą jakże nie podobna do niej Ruana stała zrobię to- powiedziała powoli wychodząc cofała się ani jedna żyła nie drgnęła powieka nie zadrżała wybiegła Królowa wstała spojrzała złość i wściekłość na spokojnej twarzy kto jej nie zna nie odczyta nienawiść jej córka zrodzona z człowieka beztroska naiwna głupia myślała jakże inna nie taka miała być czego innego chciała i los miał być inny i dni i noce a wszystko jak zwykle przyziemnie w błocie w kłamstwach w ohydzie i pocie ludzkie miasta w śmieciach w smrodzie gdzie robactwo wypełza z rur do zlewów po ścianach wzdrygnęła się zaskoczyły ją myśli natrętne odwróciła się oczy jej ciemne jak studnia zniszczę cię ludzki pomiocie a ty będziesz pierwsza.
30 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie