Pieśni Elfów
XV
Noc szybko spadała
podniosła głowę Ruana
myślałam że inny
ma wygląd
pogłaskał włosy jej
gładkie
wsunęła dłoń wąską
pomiędzy
twarzą naprzeciw kamieni
może się bała
czas i przestrzeń
nie istnieją
jak wiatru tchnienie
słowa
górującego nad nią
biała jego głowa
promienie swoich
poznały
otwarły się wrota
i weszli w pustkę
gdzie śmierć mieszkała
wszystka żywa istota
w tym miejscu
próżnią się stała
milczeli oddech
wstrzymując
miasto bez ducha
bez zieleni i granatu
tylko pustka
stopiona w szklane skały
setki lat bez podmuchu
nikt nie słucha
i nikt nie odpowiada
to największy strach
była tu wiele razy
w snach
znała drogę
pomału bez pośpiechu
w jego źrenicy stała
podał jej kod
i weszli
aż ziemia zadrżała
przyszły nieznany
świat
zaprojektowany
nim odeszli
kilka węzłów
aby z pyłu
popiołów
powstała
otworzyła wejścia
w nowy czas
i przyjął ją całą
tak jak była
schylił się do niej
nisko
tak miało być
na niego czekała.
Noc szybko spadała
podniosła głowę Ruana
myślałam że inny
ma wygląd
pogłaskał włosy jej
gładkie
wsunęła dłoń wąską
pomiędzy
twarzą naprzeciw kamieni
może się bała
czas i przestrzeń
nie istnieją
jak wiatru tchnienie
słowa
górującego nad nią
biała jego głowa
promienie swoich
poznały
otwarły się wrota
i weszli w pustkę
gdzie śmierć mieszkała
wszystka żywa istota
w tym miejscu
próżnią się stała
milczeli oddech
wstrzymując
miasto bez ducha
bez zieleni i granatu
tylko pustka
stopiona w szklane skały
setki lat bez podmuchu
nikt nie słucha
i nikt nie odpowiada
to największy strach
była tu wiele razy
w snach
znała drogę
pomału bez pośpiechu
w jego źrenicy stała
podał jej kod
i weszli
aż ziemia zadrżała
przyszły nieznany
świat
zaprojektowany
nim odeszli
kilka węzłów
aby z pyłu
popiołów
powstała
otworzyła wejścia
w nowy czas
i przyjął ją całą
tak jak była
schylił się do niej
nisko
tak miało być
na niego czekała.
2
1
2 odsłon
wiersz