połykam sen jak hydroxyzynę może w końcu zacznie działać dzień już mnie nie osaczy świetlistymi neonami zdejmuję zarysowane okulary zasuwam powieki piekących oczu i maluję ludzi w kolorach bez czarnego tła i szarych zakrę...
Utwory
daj znać kiedy w końcu stanę się człowiekiem na razie wyglądam zza szyby terrarium rozdzieram szaty świętych na placu Nerona ukaż znak kiedy ujrzysz to co ludzkie nadal tworzę własne przeciwciała chodzę w ciężkich butach...
spójrz na koniec z perspektywy końca kiedy nie ma już kroków naprzód a tył zwija się za tobą jak czerwony dywan może dowiesz się wreszcie czegoś o teraz nauczysz ostatecznie stąpać po wodzie gładzić obłoki tam na wysokościa...
wciąż nie mam dosyć srogich zim i pięknych wiosen choć od wielu lat samotnie własny krzyż przez życie niosę znów chcę poczuć letnią bryzę trzymać w dłoniach liść jesieni może wraz z następną wiosną ta tułaczka się odmien...
jest noc pod gwiazdami stoją pary na ulicach wielka wrzawa jest noc później dzień nastanie szary znowu z rana czarna kawa jest dzień wszyscy biegną tuż przed siebie aby zdążyć do wieczora jest dzień a ja czekam wci...
trzeba umieć kochać za nic nie za ogień dotyk ciała bo okaże się niebawem czyja miłość była trwała trzeba umieć kochać za nic nie za usta słodkie słowa wszak gdy słodycz już przeminie miłość stanie się jałowa trzeba um...
każdy nowy dzień rodzę w bólach zaczyna krwawić od pierwszych minut brzasku by skrzepnąć tuż przed północą dopiero sen jest prysznicem izolatką wytłumioną od szumów gdzie widać kolor w oddali i jest zawsze jakieś światło...
moim domem erem ptasie gniazda wysoko w górach przydrożna kapliczka dla głodnych ducha moim domem próżnia tam gdzie swym głosem szepcze wichura lecz już od dawna nikt jej nie słucha moją poduszką kamień odzieniem klejno...
wodospad twoich włosów już nie przepłynie mi przez dłonie od teraz pragnę każdy dotyk poświęcać tylko swojej żonie nie wypijemy razem kawy i nie pójdziemy już do kina bo przecież samo słowo żona oznacza więcej niż dziewcz...
przepraszam niestety zgasłem choć miałem świecić do wieczora pamiętam obiecałem pewnie nie dawniej jak przedwczoraj przepraszam upadłem a miałem stać jak wielki pomnik lecz wybacz wciąż leżę niech więc podniosą mnie p...
nasze życie jest tylko tańcem gdzie walc przewija się za walcem i choć orkiestra gra na żywo większość bywalców pije piwo nasze życie jest niemym kinem każdy się stroi w swoją minę i gdy się skończą wszystkie maski trudno...
została mi po tobie tylko szminka zimne usta na poduszce słodki zapach pod tapetą twoje ślady na mej bluzce niedopita porcja wina które wyschnie gdzieś na ławie jakieś plamy po kolacji nasze znaki na zastawie nadal widzę...
szukałem cię tuż za rogiem tam gdzie ciemność przyjaciółką słońce najgroźniejszym wrogiem szukałem cię krok po kroku tam gdzie lęki chodzą razem a odwaga stoi z boku już nie szukam wszak w oddali nowa gwiazda wschodz...
należę tam gdzie zbocza Hellady a pałac w Knossos potężny i dziki tam gdzie Perykles odbywał narady falanga tysięcy ustawiała szyki należę tam gdzie rzymskie civitas wielka kolumna prowadzonych Daków skąd dumnie spogląda w...
nigdy nie puka do mych drzwi Walenty widocznie za ostre są do mnie zakręty innym wręcza kwiaty koperty wisiorki a mi tylko kurier awizo we wtorki u sąsiadki kwitną róże na balkonie może się dziś poczuć jak Julia w Weronie...
człowieku pusta skorupo jesteś szumem zadumanej fali martwym dźwiękiem bezludnej wyspy takim cię bowiem Pan Bóg utrwalił pyszny karzący pijany gniewem słaby ulotny lub ciecz rozlana na pół pęknięty jak stara waza lub bard...
wydrążone w drewnie jakieś inicjały puste ławki w parku pod bujnym kasztanem rozdzielone usta będące jednością szare gobeliny rozłąką utkane pożółkłe koperty z tak odległą datą zamazane listy niczym mgła za oknem pokruszon...
śnieżnobiałe głowy gasną w blaskach sali tam gdzie chłoniak leży żywy i białaczka jest w oddali własne krzyże niosą młodzi w korytarzu na oddziale tam też rak kiedyś przechodził pustoszały wszystkie sale w pulsującym b...
jem czarny chleb z równie czarną kawą zapomniałem koloru najprawdziwszej mąki nie wiem jak sekwoje rodzą nowe liście ani jak wiosna wypuszcza swe pąki chodzę w ubraniach z ulewnych deszczy kroju szarugi o mroźnych konturach...
stopniał wczorajszy dzień resztka kapie na mój parapet wciąż nakazuje mi się odwracać słuchać koncertu umarłych już widać pod nim świeżą trawę nieznany dotąd zapach wiosny rwącą rzekę wymazującą wspomnienia która zakłada...