nie zapomnij mnie kochanie zostawiłem ci karteczkę z drukowanym nań napisem i gdy rano rychło wstaniesz znajdziesz moją starą teczkę z poszarpanym życiorysem wiem że łezki nie uronisz teczkę rzucisz gdzieś na stertę moja...
Utwory
z życiem nie rozmawiam od dawna jest ciche jak czyste letnie niebo czasem tylko przeleci jaskółka ale jedna nie zmieni świata gdzieniegdzie słychać śmiechy głupców upitych bąbelkowanym szczęściem siedzących w barze pod gwi...
to jest śmierć przez całe życie z każdym wdechem i wydechem kęsem strawy łykiem wody gdy się wstyd objawia echem w kontrapunkcie dla urody to jest śmierć przez całe życie w każdym kroku ruchu ciała i dotyku tuż pod skórą...
zewnątrz przyszło po mnie jak piłka grających pod blokiem wraz z prywatną szybą by wessać w swoją próżnię rozłożyć na dwie części bytu i nieistnienia wyciąga toksyczne dłonie rozszarpuje moje ciało ktoś duszę wypił przez...
wiwaty toasty już za mną teraz obskurna knajpa zimny przydrożny motel bez kapci i pilota mijane w pośpiechu dworce i świat pomarszczony jak wysuszona śliwka ludzie jak jeden organizm falanga bez tarczy i miecza na każdy...
nadal pamiętam słowa miękkie jak pluszowy miś podarowany komuś w prezencie leżały na dywaniku w salonie wierne niczym jedyny przyjaciel lecz nie prosiły o resztki łasząc się wokół nogi dziś nie znam słów które nie miał...
słońce ciągle wschodzi i zachodzi rybak płynie w morze na swej łodzi ludzie siędzą w parkach w skąpym cieniu by się zaraz rozejść w okamgnieniu ktoś zaczyna pracę na portierni uczeń wiecznie wyczekuje ferii panie idą z ran...
rozdarłem największe sztormy tak jak płótno Mirosława Szeiba wszedłem w ciszę bez zgrzytów zawodzeń i grzmotów zakułem w kajdany rodzące się tornada teraz trzymam je przykute do ścian emocji by uwolnić po raz ostatni po...
nie lubię czerwonego zbyt długo chodził ulicami uzbrojony w pałkę tak gdzieś do 89-ego potem dolali białej farby rzucili akwarele na ulice tęczą kupili cały naród made in USA tylko zapomnieli użyć gumki wymazać czerwi...
pamiętam jak poranne słońce rozlewaliśmy do swoich szklanek smakowało tak witalnie jak nigdy więcej w przyszłości wiatr stanowił ubranie nie trzeba było guzików żadnego paska do spodni bo był uszyty na miarę dziś szkla...
urodziłem was moje córki po raz pierwszy pewnej nocy i do dziś co noc was rodzę aż mnie palą w środku oczy kiedyś splotę was w różaniec i obmyje w nim swe grzechy wtedy stanę się bezpłodny i nie będę mieć pociechy taka...
miałem cię zapytać o wiele ważnych dla mnie rzeczy lecz odkładałem je na jutro dziś leży tam wielka sterta pustych znaków zapytania przyglądam się im z bliska zaglądam do samego szpiku może gdzieś tam ukryła się odpowied...
wszystko skończy się dobrze jakże dziwnie musiały brzmieć słowa w ustach idącego pod prysznic w jednej z łaźni Majdanka jakże dziwnie musiały brzmieć słowa w ustach kochającej żony co w szafie trzymała kochanka dlatego...
pożądany jest świeży oddech lecz świat od dawna nie myje zębów wybili mu je kolbami karabinów wczoraj utknęło mu w gardle zadławił się swądem palonych ludzkich ciał a jutro ciągle czeka aż mu się odbije i w końcu wyda...
oderwali Pegazowi skrzydła już nie wzleci na niebiosa tak jak niegdyś w pięknych wersach u Norwida i Miłosza teraz może pobiec cwałem po poezji nowopolskiej wszak te skrzydła pozostały w starych wierszach u Szymborskiej...
płakała ostatnio pewna gwiazda jak rysa na szklanym niebie dziś wiem że spadła na ziemię bo łzy roniła dla Ciebie zesłana przez Twego stwórcę jak rydwan ognisty w przestworzach zabrała Cię nagle i cicho jak nagła jest wo...
nie wiem który dzień będzie ostatnim gdybym wiedział ubrałbym garnitur wyjął jasny miękki krawat i rozpoczął od toastu ten ostatni już karnawał usiadł sam we własnym domu z jakąś kartką długopisem i udawał tak jak zawszę...
liczę każdej nocy gwiazdy na niebie liczba nigdy nie wzrasta zawsze maleje o kilka które spadają w ciemność jak komety z lodowym ogonem wtedy szukam swojej na tym nieboskłonie każdego dnia liczę znajome twarze z dnia...
jestem ćmą którą wciąż trzymasz pod kloszem i odbijam się od ciemni po czym znów do góry wznoszę gdy wyłączasz w nocy światło siadam w ciszy gdzieś na ścianie wyobrażam sobie wtedy twą sylwetkę na tapczanie będę siedzi...
oddech przerywany jak pożyczka spłacana w ratach wzrok wyglądający zza ściany ukryty przed okiem obserwatora i serce zatrzymane szare zdjęcie dzwonu ale bez echa to wszystko o poranku a wieczorem los kładzie się obok na...