jedności z kilku niewypowiedzianych płaszczyzn wytrwale budujesz słabościan konsekwentnie załamując światło niewidoczna w równościach ścian uśmiechnięta niczym tęczę na tacy podajesz krawędzie ostre jak brzytwa z gracją...
Utwory
w sukience z kwiatów dobra z natury nie potrafisz odmawiać nigdy nie myślałem o tym w ten sposób czuję się niedowartościowany ta litość zabija moje ptaki które pomiędzy nigdy nie chciałem być jedynie obiektem a teraz ni...
nie całkiem pozbawiony piór przesyłam ci pocałunek z lotu ptaka oddajesz trzy godziny szczęścia prawdopodobnie to tylko fantasmagoria ale jakże naga w świecie gdzie anioły mają dzieci kiedy w pionie ustawiłaś niebo trz...
chociaż nie rozumiem twoich wierszy rozżarzasz mnie strofa po strofie trzydzieści słów a jakże gorąco między wersami analizuję przenikliwie z podziwem czytając jaka jesteś śnię na przestrzeni lustra zatopiony w odbiciu...
czas spienionych szeptów ostatnich spojrzeń historia kochanków w cieniu nocy gdzie wędrówka na szczyt marzeń nie potrafił dogadać się z rozsądkiem samotne podróże aleją kasztanów i zdrada na pożegnanie to wszystko co pozo...
myślę sobie coś przychodzi coś odchodzi jednak nie zupełnie potrafię pływać w tej wodzie drugi brzeg to takie odległe brzmienie dlaczego motyl mówi do mnie popatrz czekając na reakcję człowieka o smutnej twarzy przecież...
jesteś wszechświatem dryfującym w przestrzeni oceanu ocean jest bezkresem jesteś oceanem oczami nieba patrzę na twoją nieskończoność i nie widzę granic jesteś
zakuta w bezradność leżysz twarzą do kamienia z zamkniętymi oczami nosisz strach w kieszeniach na wypadek gdyby jakimś cudem przez chmury przebił uśmiech dziura w bucie chce na spacer a ty podciągasz skarpetki pod szyję...
zabłąkany we wrzosach czuję się fenomenalnie dziura w ośrodkowej części układu nerwowego nienerwowo dotyka zapachu a ja turlam słońce po twoim brzuchu słyszysz niebo? gada od rzeczy tylko ptaki tchnienie skrzydeł granice s...
to jest ważne jestem tu by się nie powtórzył cierpki smak niewypowiedzianych słów za mało wyjdźmy z dziupli bezczasu zbudowanej z niedokończonych postanowień i chodźmy poszukać zielonej łąki nie wychodząc z łóżka niech k...
w kręgu przemyśleń przeciętność dialog proszę pani to korepetycje z porozumienia kiedy możemy być dumni z tego że jesteśmy we dwoje twarzami wprost i oczami w siebie bez słów
kto mnie otacza na wiwat czas i myśli w fałszywe obietnice złożone w hołdzie miłości i nienawiści dom zbudowany prawidłowo i bezsenność kiedy nie tak miało być rozważmy sekret radości już za parę dni zdegradowany anio...
zanim jeszcze dzień pokaże język wędruję nocą i sam już nie wiem w którym kierunku szumi las kiedy szukam echa odbitego od jednego drzewa gdy niebo gwiazdami zwala mi się na głowę niewidoczny porywam wiatr kiedy tak dm...
zanurzona w poranku kontemplujesz kawę pomiędzy łykami w zamyśleniu układając historię o nocy której zabrakło błękitna papeteria rozłożona na stole w oczekiwaniu na zapis letnich nostalgii cierpliwie patrzy na twoje dłonie...
gdybym wtedy nocą tam gdzie umiera wczoraj ten jeden raz zdobył się na nowe jutro dzisiaj być może miałbym swój dzień
choćbym wygiął swoje w chińskie osiem nie dogonię twoich rozklekotanych niczym bociany bez własnego gniazda zmieniasz je szybciej niż ustawa przewiduje o rękawiczkach i rękach w kieszeniach szukających dziury w całym...
zjawiskowo wydobyłaś mnie na powierzchnię eksplodowałem wulkanem lawą rozlany w twoich ramionach ten ogień nie osłabł najgorętszym żarem trzymasz w uścisku wciąż silnego nie puszczaj
zagrzmiało lipcową porą ale to tak że nawet nie pytaj tysiące armat na raz na bębnach natury grających diabelski koncert błyskawice przez okno zaglądały nie pytając wcale o pozwolenie miały to wszystko gdzieś rozbielał...
kiedy cię zobaczyłem i poczułem to coś czego nie da się opisać słowami zgrzeszyłem miłością wielki bóg w swojej łaskawości sprawił że tracę wzrok i mam zaniki mięśni i dobrze bo nie chce więcej widzieć ani czuć...
w normie lub nie dzień jak kawa rytualnie zawsze black and white smak obojga zależy od gatunku