kochanie nie panikuj to wszystko do dziś pamiętam i te usta czerwone a smaczne dosłownie wszystko się rozłożyło w czasie i przestrzeni daj mi tylko trochę z tego co pomiędzy oknem a kolanami będę daj mi proszę
Utwory
jakiś czas temu nasz pomost wciąż czeka namiętności obok w oczach obłok a oni patrzą na bycie ze sobą w niedopowiedzeniach rzeki szum zawirowania słowa nie zawsze mówią chcę dotykać spraw bym mógł miejsc jeszcze nie z...
piekłem a ziemią bliżej aniołów nieba motyle otwierasz skrzydła
wiecznie głodny kocham jak podajesz golonka albo ślimaki taką cię uwielbiam bez makijażu jesteś najsmaczniejsza ugotowana rozpływasz się w ustach tylko musztardy zaostrz smak
kiedy jestem bezdomny przeprowadź się we mnie nie bierz wiele tylko siebie zmysłowość zapakuj w plecak i tę kobiecość którą masz w sobie wystarczy
ja prozaicznie krytyczny kretyn z obowiązku w ciebie krytycznie prozaicznie chowając zwłoki swoje by szkielet w prozę by nic nie powiedział za nadto zając chodź ze mną a właśnie a tak właściwie to ze mną chodź...
w cegłę zapaliłem runął już ostatni mur między nami nie ma tajemnic no chyba że w nocy znowu mnie zaskakujesz postawiłem szampana truskawki i oczy w słup a ty i czemu się dziwię? mistrzyni
na użytek własny sfrustrowane myśli o tobie archeologią kiedy z pustego w próżne spontanicznie dla mnie salomon miewasz momenty homo ludens facet powracam do korzeni tylko podlej i podaruj mi jabłko ten jeden raz na wypad...
w śluzowatość śluzówki nie poskąpił Bóg źrenice tylko patrzą na niebiesko kocham cię jeszcze raz zabij mnie wzrokiem proszę
w twoje zielenie kwiaty tak pachną że trudno oddychać polne nie chcę kolorów biel wystarcza a Ty udajesz ubrana w ecru schowana przede mną mówisz powtarzasz nikomu nie dam a ja krwawię w ciebie rany boskie w czysto...
myślałem że mam patent że produkuję sercem na trwałe wiążąc nadzieję czasami tak mam myliłem się dwuskładnikowy klejoodporna tylko skowronki śpiewają tak samo zapytaj pogłosem ptaków ile razy mówiłaś jak ja rozk...
mając tak samo trafimy na ten sam podmuch na żagle te same które gnają drogowskazem do jednego portu zawsze wskazując północ bronią wschód przed zachodem a morze
kilka dialogów spalonych na starcie nie może być wyznacznikiem nie jestem też nijaki uwierz wreszcie w to drzewo ty i ja to nie wstęp do powieści fantasy systematyka roślin powija owoc ciepłe dłonie też kwitną w odpowied...
szeroko zamknięte w perspektywie nowego stylu leżą w szkatułce z cedrowego drzewa chciałem ci ofiarować w dzień księżyca pamiętasz nie widzę gdy zachodzi słońce powiedz mi czy nadal otwierają się jak serce podobno mam...
zapach twojego pragnienia tak bardzo chciałbym i nie nabawić się przy tym kataru w trzecim pokoju leży dotyk chodźmy tam póki ujęcie trwa i miłość bez słów wycieka z nas wycieczką w nieznane ciągle mi mało ciebie
słowa zostają w ciele wcale się nie dziwię wystarczy że wspomnę twoje usta a już wypiek pierników maluje motyle na mojej twarzy nie potrafię ci powiedzieć niczego o ostatnim spojrzeniu pamiętam tylko że było w nim niebo...
w płuca pełne dymu łapczywie zasysam pomiędzy łykami kawy szukając tlenu za oknem opowieści o gołębiach duchy nocy uciekły do szafy przebudzeniem świadomości turbulencje dnia wyrwane ze snu o gwiazdach są jak pająk na wr...
o ciebie z chęcią bym się rozbił ale Bóg powiedział że nie po drodze mi do nieba tylko i aż patrzę
ubrana jedynie w zmysłowość bez permanentnego makijażu jak wytrawna krawcowa szyjesz słowa w stanie twórczej mocy szczęśliwy ten któremu chleba swojego powszedniego dajesz dzisiaj światłem latarni wskazując nie tylko...