*** wszystko się może zdarzyć i nie zdarzy nic ponad mam oczy jak planety róże w majtkach i srebrną spinkę we włosach
Utwory
szumi nie wie niebieski jak tęsknota zbyt mały milczący zamknięty linią brzegów podchodzi pod stopy Bóg mnie ubrał tylko w kwiaty
urosną mi skrzydła pijesz prosto z butelki biała baletnica na czarnym parkiecie jasny diabeł wstążka we włosach z nieba
mogę się modlić błękitna rozsuwam ci spodnie zapalę gdy mnie całujesz z gumą balonową w ustach słucham swojej muzyki
bliżej ziemi lubię jak przeklinasz mało mi ciebie w podartych spodniach papierosy smakują miłością a ja sprowadzam meteoryty
*** pierwsze kwiaty pióra wiosny żółte motyle w mojej pościeli kosmiczna noc bóg pisze szafirowym piórem
*** pędzel w czerwonej farbie malujesz mi ciało palcami oddycham głęboko rozkładam płótna
chciałam malować odpinał naszyjnik spadały błyszczące kamienie na płótno została róża we włosach samotny księżyc
kocham wojowników przynoszą wiatr z podróży w barwach wojennych wchodzą z nowym niebem stary bóg umiera
cisza na oceanie łódka z czerwonym żaglem kołysze zmysły rozbieram się dla ciebie kochany
jak gołe drzewa pod niebem cała jestem tęsknotą w rękach boga kobieta i księżyc rozebrana czeka na pocałunki wiatru
*** nocą malowałam rzęsy niebieskim tuszem dla anioła którego nie było motyl nocy umarł o świcie czarny tusz spłynął po policzkach
miłość jak białe pończochy zmienię na czerwone nocą przychodzi gdy drzewa szumią jutro światło powie tam nic nie ma znów przyjdzie nocą w niebieskich spodniach
*** w czarnych pończochach czekam nalewam z białej butelki księżyc mówi o srebrnych różach
skąd ci wezmę motyle zabiłam wszystkie jeden zasuszony drugi papierowy mam we włosach błękitny chcesz?
w pędzącym samochodzie na tylnym siedzeniu szybkie spełnienie lubię amerykańskie filmy rozwali się o latarnię może o słup wysokiego napięcia dym poleci do nieba I love you
*** zamykasz mi usta niebieskie słowa wracają do nieba gdy robię się ciepła i miękka pod twoimi rękami Bóg poczeka
sukienki zamieniłam na pistolet w kieszeni strzelam do motyli wolę karaluchy są jak moje paznokcie i spodnie ciemne jak Proces Kafki
twoje ramiona pachniały miłością otwierałam oczy pomalowane białym cieniem wbijałam paznokcie w twoje plecy