odsunął suwak moich spodni wyjął wszystko z kieszeni wyplułam gumę na podłogę odpinałam guziki
Utwory
lubię niebieskie perły rzucam o ścianę gdy rośniesz pod moimi palcami myślę kiedy twój Bóg się rozsypie nie będę się śmiała
*** nie śpiewaj wariacie anioł zachrypnięty od ciszy usnął z papierosem w różowych ustach
nie był Bogiem zlizał mi szminkę włożyłam spodnie zapaliłam zapomniałam
podarłam spodnie nosiłam w nich stary pędzel niszcz powiedział anioł nie wiem jakiego koloru miał skrzydła pędzel wyrzuciłam przez okno Radość niszczenia jest zarazem radością tworzenia Negacja bowiem stanowi element...
*** gdy usta wypłyną na powierzchnię z głębin oceanu zdejmiemy ubrania zaplotę ci włosy wokół bioder
wybuchy na słońcu stoję z głową do góry z żółtą torebką moje palce zmieniają się w motyle i pistolety
w podartych rajstopach wracam do aniołów w jednym bucie z torebką wypełnioną szminkami pędzel mam w kieszeni spodni rozpuszczam włosy jak skrzydła
z taką twarzą mógłby golić więżniów w Auschwitz miałam ochotę go przejechać kurwa skąd oni się biorą jutro go przejadę
nie śpię maluję koła wylatują w przestrzeń papieru po co Bóg raczy wiedzieć mam dużo czasu zapalę będę malować kwadraty zapalę potem trójkąty mam dużo czasu
spadłam z sufitu telefon dzwoni wyłącz jak on to robi w tyłku mam tę promocję będę chodzić po ścianach w czerwonej masce nie ruszaj się bo strzelę film ratują ziemię wszyscy zginiemy mamy mało czasu akcja
przylecą ja też mam skrzydła naśladuję ruch ptaków tak szybko nabierają kształtów spadania kolorów Soutina nocą obracam w myślach miękkie kamienie
za dużo palisz powiedział anioł palę bo lubię powiedziałam poczuł mój oddech i zniknął trudno muszę zapalić pomyślałam gdzie biała paczka w dupie powiedział anioł
malowałam krzesła bez nóg kobieta w oknie nie ma piersi zakrywa jedno oko Bóg poszedł przyklejam niebieskie paznokcie
płaczą stare lalki skrzypią drzewa nie słyszę szumu uwięzionej wody maluję usta odbijam na szybie nie słyszę
to tylko trawa miękka wilgotna włosy wypadają nocą drzewa to nie anioły krew w nich płynie zielona cicho rosną paznokcie słabnie tętno płyn wsiąka w ziemię
śnieg pada nie to tynk ze ściany gwiazdy jak plomby w zębach pod szminką dziąsła różowe wewnątrz czerwono język zlizuje ostatnie sople