jakaś tęsknota obsesja bezimienna światło utracone? wiersze w jaskini listy do Boga?
Utwory
jeszcze zielona energia a już mglisty satelita narzuca światła jesieni zwalnia stary zegar ciemnym przeczuciem wiedziony usiądą na drzewach wpatrzone w okna ptaki Hiczkoka
rozsypany na części składowe nie wiedziałeś nie wierzyłeś że będziesz jasnym ptakiem z ciemnymi piórami koniec za wcześnie na kwiaty żałobne
nie ma ich a są efemeryczne w różnych odcieniach androgeniczny bóg jak anioły przyszłości nie mogą mieć płci dziwna harmonia w antynomii znów deszcz hermetycznie
żółto owady i duchy motyle zielony kasztan nabierze brązów jesienią uwolnią się kolory wiatr mgła liście deszcz wytracą barwy do zimy kruki na śniegu znów wiatr zbiorę je wszystkie w abstrakcję obrazu zostaną ze mną
chłodny jak szkło po wielkim deszczu z motywem słonecznika za oknem lawenda pachnie fioletem wspomnienia kawą w filiżance z duszą białą archiwa pokryte patyną wracają rozmyte obecne półsenne jasne i ciemne do nocy z ks...
gołąb w szarościach świtu z piórami koloru oczu niczyich w kompulsywnym natłoku niejasnych kompozycji ciemne akcenty spod znaku Saturna
W kremowych ścianach co są tylko płaskie kochaj mnie inną nagością posłuchaj przyszłości dotknij miejsc najczulszych rozpuszczę włosy spłyną po plecach jak strumień urzeczeń pachną kremowe róże będę otwarta na nieznane
ucieka ciepło retrospekcja-biegam po trawie twarz czyjaś ostatnia urwana chwila oddech stygną tkanki suknia na bal w zaświatach rozkład
w symbiozie z deszczem oniryczna dotykam włosów mokre miękkie szklane kamyki na szybach impuls lampy pomarańczowy labilna przestrzeń
Jeszcze w cieniu nocy maluję paznokcie kolorem niedojrzałej jarzębiny podkreślam oczy barwą jaskółek latają nisko znów krople na rzęsach szklane smutne
w sukience z piór ptasich jak biały obłok muśnięty absolutem pędzlem perłowym na białym arkuszu
Indianie wierzyli że,w ziarnach kukurydzy mieszka duch,który pod wpływem temperatury denerwuje się i pęka ze złości --przepisane z paczki pop-cornu.
ciemne tło czarny stolik brązowa butelka żółty motyl światłocienie jest ok
zapaliła czerwone neony zebrała zmysły w ciepłe oddechy *** noc *** powiedziała mi wszystko szeptem
rozproszone ptaki jak punkty odniesienia znikające za horyzontem lipy pachną żółto dzień cicho usypia w różowych żaluzjach
W kubistycznej wersji świtu kanciaste monstra szukają wyzwolenia pod senną powieką odbijam się jak błękitna piłka na tle biało-czarnym nie czuję się bezpieczna w twoich pocałunkach noc może się nie...
Deszcz pociemniały drzewa w szumie wiatru cmentarz żółty helikopter jak słońce mała dusza wraca nocą do mamy
zbierałam kiedyś ustami rozypane czerwone korale aż świt rozmywał kolory bukiety na płótnach i we włosach na sukienkach tulipany kochałam się w różnych dziwnych miejscach Andy powiedział seks to wielkie nic zgodził...