zadumane w życia sensie tłoczą popmpy aortami płyn miłości pochłaniając tlen z powietrza bańka puchnie pochodami smętnych myśli ciało pości więc zawiesza w swej kuchence z lnu makatkę na niebiesko haFtowaną jej...
Utwory
bosą nogą gotów ziemię całą na twej szyi i gwiazdy nanizane na kiszkę baranią na rękach po tłuczonym szkle językiem całe co rano łono w uśmiechach wierzysz i ja w to źle wpłynie bo wiem że tego więc z uwa...
owa lekucheńka zwiewna w tiulach sasanka gotowa pełna wszystkiego czego nie ma ona ociążała niechętna kaszląca w korozji cała mina zgrzytająca ma się do owej jak niewypał z drugiej wojny światowej do rakiety...
słona łza czysta i gorzka spływa bruzdą policzka czemu nie wiem
zapomniałem dla ciebie wiersz piękny był niewinie-naiwny jak zimowy sad tak bardzo chciałbym cofnąć czas
skończenie cielesna bogini z supermarketu Láilá młoda wiosny westchnieniem świadomość że przeżyłbym z tobą wspaniałą tragedię która brata przeciw bratu zwróci córę z matką skłóci nie pozwala patrzeć ci w oczy wciągam...
po części we mnie tak głęboko że nie mogę dotknąć zajmujesz cały czas uwierasz osierocając przestrzeń
jeśli spotkamy się po raz drugi to sztuką będzie się rozstać nie będzie do trzech razy sztuka a do potęgi entej :*
pukaj zwłaszcza gdy otwarte kopnij gdy nie otwierają wyjdź oknem a będzie ci dane słodka chała i pączki nadziane
kiedy mnie dotykasz kiedy mnie dotykasz odchodzę zaraz potem wracam z braku kontaktu w ciemności znajduję o wiele mocniej całuję i czuję całą pomimo ubrania nie chodzi mi przy tym z braku kontaktu w ciemn...
najwięcej jesteś kiedy cię nie ma gdziekolwiek spojrzę widzę puchy jasne i szklane grochy zamknięte w puchu jasnym śmiech i kilka łez i znowu śmiech o szarych oczach
Czas się zatrzymał obrócił i pobiegł tyłem do przodu ze śmiechem potyka co kilka się kroków
gdybym miał piękne mlode ciała kobiet z chęcia dokonał bym sekcji zdjęciowej używając dużego formatu kadru 6na9 a widok byłby oszałamiający
- Malario!- dobiegł mnie krzyk pełen radości udawanego zniecierpliwienia - Wracaj do taty! – chcąc nie chcąc odwróciłem głowę niemłoda już kobieta w burce koloru czerwonego darła się na pobliskie drzewo...
kiedy ustanę bliski upadku przywołam cię w myślach dalej pójdę snem zobaczę twój uśmiech blady jak słońce we mgle ze złotem księżyca zmieszamy się i odpłyniemy
nie pojadę do ciebie nad morze choć cię lubię bardziej niż jego nie pojadę bo mu nie pomożesz memu ego stać się mtwym kolegą nie pojadę pójdę boso zbożem na kalekie moje gołoborze w całej wsi i w powiecie być może nie m...
ciepło unosi do góry zimno ciągnie dołem którędy i gdzie dusza ciału ucieka kiedy jej w nim źle?
motto: a że spod pach mu jedzie i kroczy... tego nie czując nie wie bo w tym się uchował. ' wielce urasta gdy buty zezuje siłą perfumy odmykając usta wypełnia wszystko jego wielka głowa jako zepsuta kiszona kapusta...
pojawił się gdzieś tak w połowie bez kosiarki i słowa nie umiał czytać ani pisać milczał w nieśmiało wschodzącej trawie od kiedy wszedł zaczął zaciął się by i pisanie opanować gej tchórz idiota to jego pierwsze wydr...
rankiem jeszcze zimno w polu szron na drzewach przemarznięty zeszłoroczny żółty liść z lodu wyszło dumnie kilka przebiśniegów na przechadzkę w plener wybrał się pan lis stare wierzby wiatrem stoją podniecone lodowato rybny...