n a g i e twoje oczy twoje usta twój podbródek szyja ramiona klatka na dnie moje serce na łańcuchu myśli szarpie się krwawi twoje uda aż do kostek twoje stopy z irydu i platyny b o s e
Utwory
słońce zachodzi gdy nazajutrz mnie zbudzi uwierzę w miłość
- Synu, zrobisz coś da mnie? - Zrobię. - Idź do kuchni ... - Idę ... - Otwórz lodówkę. - Otwieram. - Czy widzisz dwie butelki wódki? - Matka... jest tylko jedna.
z sową się nie pierdoli boi się że mu franca zarazi siusiaka Pan Zdzich docenia mądrość swego ptaka I jedyne na co mu zezwala we chwili słabości to talne ole wanie sikiem ;prostym
... (a może byśmy tak najmilsza wpadli na dzień do Tomaszowa? ;) :> na prośbę donki :przytoczam więcej piosenki
Polacy w Niemieckich mundurach pod granatowym sztandarem siedząc w brukselskich biurach chcą zdusić Warszawskie Powstanie Warszawa broni się dzielnie policji rządowej kordonem tak długo będzie jej wierna dopóki nie zga...
[...] - To pewnie droga. - Tak droga. - I nic pani nie spuści? Mogę tylko majty. - O! Jaka piękna broszka!!... Mogę obejrzeć z bliska? - Proszę, ale bez dotykania. - Piękna, koronkowa robota. - Cieknie ci ślin...
rośliny się uśmiechają masłem roślinnym na chlebie dziewczynka w lipcowym raju nie myśli co z nią w grudniu będzie pośpiech przy reformie sądów być może skończy się majdanem nietykalni co wszystkim żądzą pójdą...
chciałbym móc kiedyś zanurzyć się w bieli sunąć jak łabędź w kierunku ołtarza wczepionych druhen sześć i sześciu druhów w tren mojej sukni jak tonący w burty łodzi Charona za nią by płynęło ślepo ufając w sprawied...
zwrotka: obudziłyśmy się w papilotach było upalne lato kwitł jaśmin chłopcy ustroili dom dziewczęta pachniały kwiatami w ogrodzie jabłoni i wiśni płonęło czternaście świeczek choć kończyłaś dwanaście lat już nigd...
nim zaschnie nie krwawi nie przeszkadzać i już ktoś się pomylił nie zaschnie krwawi nie przeszkadza już
dla ciebie zapadam się tracę wzrok zabawnych jak kiedyś chwil i pieszczot już nie dam ci nastaje czas opieki paliatywnej leczenia ran mycia i podłączania będę krzyczał wyzywał do małp doił whisky i podśpiewywał...
wydma ciągnęła się w nieskończoność piach skrzypiał i patrzał jadłem jabłko nic więcej nie pamiętam pusty plecak bronił mnie przed słońcem twoja dłoń śliski jedwab a pierś szorstki cukier wnętrze aksamit uroczyc...
w oczekiwaniu na przypływ pracuję na przystanku w przerwach płacę rachunki nieosiągalne granice niech się nie spełnią w nich czerpię moc moje marzenia
wracajcie moi pasterze przyfruńcie mi pastorałki czekam was u zbiegu ulic Montgomery'ego i Atalanty w ogrodzie śnieg prószy po cichu na szpaler jabłoni i gruszy rozstawiam dwanaście talerzy (sam będę jadł z g...
w oczekiwaniu na przypływ chęci bez ustanku pracuję w przerwach opłacam rachunki moje marzenia niezniszczalne w nich czuję moc nieosiągalną niech się nie spełnią
z garści liter rozrzuconych bez wyrazu w czyjeś oczy patrzeć odgadując sens z garści liter wyrzuconych pod niebo na deszcz słów poczekać i popłynąć rzeką w niej rozpuścić się bez wpływu na kolor poczuć smak i wody...
napisałem dla ciebie wiersz masłem na kromce gorącego chleba był taki apetyczny że go zjadłem przepraszam ale wiesz? opowiem ci o nim tak jak lubisz czyli własnymi słowami chcesz? jest taki ciepły częściowo jeszc...
wydma ciągnęła się w nieskończoność piach skrzypiał przy każdym kroku parzył stopę wykroczną przy pierwszym dotyku a chłodził zakroczną jadłem jabłko nic więcej już nie miałem pusty plecak chronił plecy przed słońcem