ktoś delikatnie zapukał do drzwi mojego serca otworzyłam nawet uśmiech wyszedł ze starej szafy ciekawość go zjadała kto tam? na progu nie było nikogo tylko okruchy szczęścia tańczyły z wiatrem i miłość w...
Utwory
niebo szeroko otwiera ramiona na dłoniach ukrywam zapach Boga na dnie serca garść wczorajszej miłości i resztki nadziei z obiadu wszystko ma swój czas amen przyjdź i zostań na zawsze
zasypiają myśli i słowa tylko marzenia nie chcą zasnąć dostają skrzydeł żyją na swój rachunek nie boją się czarnych dłoni nocy piszą wiersz o miłości
cierpliwie zbierasz połamane kawałki mojej miłości cerujesz codzienność na strychu chowasz wspomnienia wyciągasz z szafy stare rysunki gdzie spało jeszcze szczęście dużo pracy masz mamo a to przecież moje życie...
bezdomna miłość mamy lekarstwem na poranki i wieczory życia zamknięta w białych włosach zmęczonych dłoniach i łzach zmieszanych ze szczęściem mamo jesteś niebem dla mojej głowy pełnej skrzydlatych marzeń łąk...
śmiejące się łzy usta dłonie szczęśliwe dzisiaj zrobię wszystko co zechcesz nawet gdybyś prosił o nic zrobię dam ci ciszę i święty spokój
biedne są te zółte kaczeńce kradną słońce by choć na chwilę ubrać się w miłość wszyscy mówią tylko o zdradach ukrytych między kruchymi płatkami a one? szczęśliwe z rozanielonymi główkami wpatrują się w niebo...
rozwiązałam worek szczęścia oj się posypało już nie muszę błąkać się samotnie między ludźmi i pośród wierszy szukać pocieszenia nawet stare psisko czeka że sie z nim podzielę oblizuje się na myśl o szczęściu obu...
spijam zapach szczęścia z twoich dłoni nie odchodź poczekaj dam ci jeszcze małą łzę byś o mnie nie zapomniał
zakochany wielbłąd przechodzi przez ucho igielne szczęśliwy plotkuje z aniołami a ja? z kufrem wspomnień grzechami jak kamienie nie przecisnę się wracam trzeba trochę schudnąć
niebieskie ptaki malowane miłością motyle skrzydlate marzenia i ważki z bagażem wspomnień nie boją się życia ja bym się z nimi zamieniła by spełnić to co niemożliwe może kiedyś...
wczorajszy wiersz o miłości wciśniety w kąt dzisiaj nabiera blasku oddycha rozpycha się próbuje zagarnąć niebo wpada między codzienną szarość i czeka na kogoś kto wskaże mu drogę do serca
puste ściany dom bez drzwi z wielkim oknem na miłość serce w skrzypiącym fotelu ceruje stare dobre czasy w kącie okruchy marzeń patrz wyrastają im skrzydła odlatują serce znowu się uśmiecha
dużo szczęścia we mnie rano przeglądam się w rosie wtulonej w ramiona trawy w południe zniżam niebo by w nim się obejrzeć czekam na wieczór by uśpić samotność wtedy lustrem staje się twoja łza
garść szczęścia i modlitwa na ciepłej dłoni koją smutek wniebowzięta miłość spada deszczem obrażona wiara nie chce zakwitnąć dlaczego? zimny potok słów za wiersze w porę i nie w porę przepraszam
puste ulice samotność skulona za rogiem marzy o gwiazdach noc kradnie oddech życia tylko tęsknota hula szarpiąc cierpliwie struny harfy tak rodzi się muzyka i miłość wychodzi z cienia chowam ją na potem
miłość jak kwiat otulony wiatrem zakwita tylko w snach dobranoc
przerwałam ostatnią nitkę samotności już nie jestem marionetką na usługach tęsknot i niespełnionych marzeń oddycham życiem zapajeczyniona miłość rozkwita
niemy film o życiu tęsknota na liściu pragnień cień wiary wzdychający o cud białe dłonie w zatłoczonej kolejce po szczęście miłość
na skrzydłach motyla ponad tobą lecę maluję kolorami nieba ukryte pragnienia przysiadam na chwilę w samotni serca by odpocząć przede mną jeszcze długa droga