Pamiętam lata pachnące lipowym wieczorem,
kiedy lato mieściło się w jednej sukience.
Biegłam przez dni bez oglądania się za siebie,
pewna, że czas nigdy mnie nie dogoni.
Miałam kieszenie pełne drobnych marzeń,
a każde jutro świeciło jak otwarte okno.
Nawet deszcz smakował wtedy wolnością.
Pamiętam muzykę płynącą z uchylonych drzwi,
rozmowy przeciągnięte daleko poza północ.
Śmiech zostawialiśmy na pustych chodnikach.
Nie wiedzieliśmy jeszcze, czym jest pożegnanie.
Świat był ogromny i należał do nas.
Dziś czasem wracam tam pamięcią,
dotykając wspomnień jak starych fotografii.
Każda z nich ma ciepło tamtego słońca.
Widzę dziewczynę z wiatrem we włosach,
która wierzyła, że wszystko jest możliwe.
Chciałabym powiedzieć jej, żeby szła wolniej,
żeby zapamiętała każdy zwyczajny dzień.
Bo właśnie one okazały się najpiękniejsze.
Młodość odpłynęła cicho jak letni wieczór,
lecz czas nie zabrał mi jej całkowicie.
Wciąż zapala światło, kiedy zamykam oczy.
17 odsłon