fb

Czy na pewno chcesz usunąć swoje konto?

Usunąć użytkownika z listy znajomych?

Czy usunąć zaznaczone wiadomości z kosza?

Czy chcesz usunąć ten utwór?

informacje o użytkowniku

london

Dołączył:2014-03-25 16:24:06

Miasto:jakieś

Wiek:brak

zainteresowania

palę sobie i patrzę na ludzi

kilka słów o mnie

lubię robić miny do lustra

statystyki utworu

Średnia ocen: 2

Głosów: 4

Komentarzy: 10

statistics
A A A

2

Touchéutwór dnia

Autor:londonkomentarz Kategoria:Miłosne Dodano:2020-01-07 05:41:36Czytano:171 razy
Głosów: 4
- Dzień dobry!
- Moje uszanowanie, w czym mogę pomóc?
- Chciałbym kupić…
- Tak? Mamy tutaj wszystko, czego Pan potrzebuje. Może zegarek?
- Nie, nie, chciałbym kupić…
- A może poszukuje Pan sygnetu, tabletu, smartfona – najnowszej generacji?
- Nie, heh, chciałbym kupić wodę kolońską.
- Świetnie się składa, mogę Panu polecić wspaniały zapach – mówię Panu kobiety za nim szaleją, he he.
- Yyy nnoo takkk to też jest ważne. Ale szukam tak naprawdę konkretnej wody, bo widzi Pan nie znalazłem jej w sklepie internetowym…
- O, co za znakomity klient mi się trafił: obeznany w tematyce, wie, czego chce – ho ho – na pewno będę mógł pomóc.
- Otóż chodzi mi o wodę Touché w czerwonym flakoniku. Nigdzie nie mogę jej dostać.
- Nnnno cóżż. Muszę sprawdzić na zapleczu, czy zachował się ten konkretny rodzaj.
- Będę niezwykle zobowiązany, jeśli mi ją Pan sprzeda, naprawdę.
- Hmmm, niestety, mogę zasugerować inną o podobnym bukiecie nut…
- Nnoo nie, nie, chciałbym jednak kupić Touché.
- Nie mamy takiego produktu w naszej ofercie. Woda ta (zaraz sprawdzę) nie jest już produkowana. Przykro mi. Może Pan poszukać na jakiś aukcjach czy coś, jeśli tak Panu zależy…
- A podobno dbacie o swoich klientów, czyż nie? Nie mógłby Pan, ja wiem, trochę się porozglądać wśród dostawców, czy ktoś nie ma jeszcze czasem chociaż jednego flakonika, chociaż jednego…
- Sprawa wygląda tak proszę Pana: woda Touché została wycofana ze sprzedaży, zastąpiona przez wiele innych, które są bardziej na czasie i mają wielu chętnych. Dbamy o to, by nasi klienci byli zadowoleni z naszej oferty…
- Ale przecież ja też jestem klientem do jasnej ciasnej. Też chciałbym być zadowolony. Chcę kupić to, co mi się podoba po cenie rynkowej, bez upustów. Możecie mi ją dostarczyć nawet za tydzień, poczekam, cierpliwy jestem.
- No niestety, jak już mówiłem, mogę zaproponować Panu kilka innych wód o zbliżonym zapachu w dobrej cenie. Są naprawdę popularne, więc jest szansa, że za rok z okładem wciąż będą dostępne w naszym sklepie.
- T o u c h é mnie interesuje, rozumie Pan? TOUCHÉ, TOUCHÉ, TOUCHÉ.
- Okej, okej, zrozumiałem, nie ma się co tak zaraz unosić. Ale nie mogę Panu pomóc w tym przypadku. Woda ta, że tak powiem, się zdezaktualizowała. Może była kiedyś na topie, ale bardzo niewielu klientów w ostatnich latach po nią sięgało, więc można powiedzieć, że pożegnała się z rynkiem śmiercią naturalną.
- Czyli nic się nie da zrobić w tej sprawie…
- Nic Panu na to nie poradzę. Tak już jest. Coś się kończy, coś się zaczyna, klienci kupują, zmieniają, wymieniają stare na nowe, a do tego, co było, już nie wracają. A dlaczego? Bo nie chcą wyjść na oldschoolowych. A, jeśli mogę spytać: czemu Pana tak bardzo interesuje właśnie ta woda? Co w niej takiego wyjątkowego?
- Wiąże się z nią wiele wspomnień…
- Ach tak, dopełniała całość różnych historii?
- Nie, nic Pan nie rozumiesz. Ta woda, jej zapach, wydobywał ze mnie wiele momentów z mojego życia, ulotnych chwil, których bez niej nie jestem sobie w stanie przypomnieć. Jest jak muzyka – kiedy akurat puszczają w radiu utwór, który Pan lubi, który jest Panu bliski, powracają wtedy też wspomnienia, prawda?
- No powiem Panu, że jak słyszę Beatlesów to faktycznie powraca pewien klimat kolorowych lat. Wie Pan dzieci kwiaty, peace i w ogóle, nie? Coś tam się w głowie kołacze.
- Nie do końca mi o to chodziło. Wspomnienia mogą być jak czarno-białe, dokumentujące fotografie, na które spogląda się bardziej obiektywnie, bez przeżywania tego, co się na nich znajduje. Mogą być też czarno-białe, które, gdy się im przyjrzeć, zaczynają żyć w umyśle i powracają wtedy kolory, a zdjęcia nie są już zwykłymi kawałkami papieru, ale każde z nich jest jakby oddzielnym filmem, który porusza do głębi.
- Ech, chyba coś takiego mi się nie przytrafiło. Wie Pan, trzeba żyć dniem dzisiejszym, bo inaczej cóż zostaje? Zostaje Pan w tyle. Któregoś dnia się Pan obudzi i nie będzie Pan potrafił dogadać się z sąsiadem, który idzie w ślad za rozwojem wydarzeń, a Pan wciąż ogląda jeden i ten sam film w kółko. Możliwe, że zna go Pan, znaczy się ten film, już na pamięć, ale cóż z tego, jeśli umyka przed Panem całe życie…
- Takkk, ale jak żyć bez wspomnień, które napędzają? To tak jakby jeść lody z pierwszej lepszej budki, nie mając porównania do tych naprawdę wybornych, które się kiedyś jadło. Cóż mi z tego, że żyję w tej chwili, że czuję smak tych lodów, jeśli to nie ten smak, jaki chciałbym pamiętać…
- Musi się Pan nauczyć dostrzegać w życiu plusy. Jeśli lody Panu nie smakują, to przynajmniej od nich Pan nie utyje. Jak nie te, to trzeba skosztować inne, rozumie Pan? Nie można z góry zakładać, że wszystkie lody są do luftu, bo Pan skosztował pierwsze lepsze, jakie się Panu nawinęły…
- Nnnno dobrzeeee, w takim razie niech mi Pan pokaże, co za wodę może mi Pan zaoferować, zadowolony?
- To rozumiem! Już, już. O widzi Pan tę tu – mówię Panu – ludzie się o nią zabijają, a aromat mmm marzenie. Trochę nut kwiatowych, trochę piżma, trochę drzewnych. Udana kompozycja.
- Hmmm, ale za nutami kwiatowymi nie przepadam za bardzo: są jakieś takie… albo duszące, albo mdłe…
- No to może ta: zero kwiatów, jest, między innymi, paczula, cynamon i drzewo sandałowe – też chętnie wybierana.
- A coś dla prawdziwego mężczyzny? Takie połączenie jest dobre dla nieco młodszych, wydaje mi się…
- Ale mi się klient trafił – wybredny i znający się na rzeczy! A może w takim razie ta – niech Pan wysunie nadgarstek – psiknę odrobinę.
- Ta już lepsza, a jakaś taka mniej, powiedzmy, przygniatająca, która po odparowaniu pozostawia przyjemną, orzeźwiającą mgiełkę?
- No to poproszę o drugi nadgarstek. Ta jest bardziej wyzywająca.
- Hmmm, ale, no nie wiem, nie wyczuwam między jednym, a drugim zapachem wyraźnej różnicy. Może mi się zlały w jedno? Jakimi nutami się różnią?
- W jednej jest więcej korzennych, a podobieństwa może Pan upatrywać w drzewie cedrowym – znajduje się w nutach głowy – jest i w tej i w tej.
- A ma Pan może jakieś próbki? Chciałbym wiedzieć, jak będę pachnieć nie tylko po pięciu minutach, ale też po kilku godzinach; rano, wieczorem, rozumie Pan…
- Tak, wiem, o co Panu chodzi… Jednak próbki mam ograniczone do minimum i te zapachy nie są dostępne w wersji mini.
- Kurcze, szkoda, bo widzi Pan, już się nastawiłem, że zmienię zapach, a tu takie coś…
- No, ale nie może mi Pan powiedzieć, że kupuje kota w worku, bo mógł Pan powąchać obydwie wody, prawda? Decyzja należy do Pana. Podpowiem tylko, że ta pierwsza jest nieco tańsza, właśnie jest w promocji. Jeśli więc nie może się Pan zdecydować, może lepiej wybrać obydwie?
- Mówi Pan?
- A jakże! Jak się Pan rozmyśli, to jedną będzie Pan miał na przykład na prezent? Wiele osób tak robi, mówię Panu. W takim razie, jak będzie – zapakować?
- Wie Pan co? Jeszcze się zastanowię. Pokręcę się trochę, porozmyślam i być może wrócę i kupię jedną z dwóch, a może nawet obydwie. (Klient odwraca się tyłem do sprzedawcy i już chce wyjść).
- Touché!
- (Klient odwraca się twarzą do sprzedawcy). Gdzie, gdzie?
- No tak się mówi, jak sprawy przybierają dobry obrót. Tak się mówi: Touché. Zwyczajnie się z Panem zgadzam, ot co. He he.
- Nabija się Pan ze mnie, czyż nie?
- Nie, skądże, jakże bym mógł?
- Złożę na Pana skargę, wie Pan!
- Nie, nie proszę, wyleją mnie. Mam rodzinę, dzieci, wnuki w drodze, bardzo Pana proszę…
- No przegiął Pan, naprawdę, jestem bardzo zły i rozgoryczony w tym momencie. Obsługa całkiem do bani! (Klient odwraca się w stronę wyjścia).
- Chwileczkę, proszę jeszcze nie wychodzić! (Sprzedawca schyla się pod ladę). Oooo jest, jest. Touché! Touché!
- Nie no, tego już naprawdę zbyt wiele. (Klient odwraca się twarzą do sprzedawcy). Ale co to tam Pan trzyma, czy to nie jest…
- Tak, tak, okazało się, że została mi jeszcze jedna buteleczka tej wody, o którą Pan pytał na początku!
- Ach… więc to tak!
- Trzymałem ją dla jednego klienta z zagranicy, rozumie Pan. Stały klient, zamożny, składa regularnie zamówienia – trzeba dbać o takich klientów.
- Aha…
- Ale teraz mogę ją Panu sprzedać, a stałemu klientowi zaoferuję coś innego. Jakoś to z nim załatwię…
- Wie Pan co, całkiem mi żeś Pan tę wodę obrzydził.
- To nie chce jej Pan?
Nie no, zaraz nie chcę. Chcę. Za ile mi Pan ją sprzedasz?
- Eeee no, bo ja wiem, powiedzmy za trzysta złotych, może być?
- Żartuje Pan, prawda? Czy mam złożyć na Pana skargę?
- No dobrze, dwieścieee eee nie, sto osiemdziesiąt, ok?
- Sto pięćdziesiąt i biorę.
- No dobrze, niech będzie... To ja zapakuję.
- Nie, nie trzeba. Jeszcze mi się Pan weźmiesz i rozmyślisz.
- Dziękuję więc za zakup. Zapraszam ponownie. Życzę miłego dnia.
- Tak, tak, do wiedzenia.
Grono GG sledzik wykop Facebook
znaczek info

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.


Lando2 c

(19:20:07, 07.01.2020)

no tak, ale żeby się tak targować ...

london a

(19:34:18, 07.01.2020)

no jak woda już została obrzydzona i nie patrzy się na nią z takim zachwytem jak dawniej, to i nie chce się za nią płacić zbyt wiele...

Lando2 c

(19:44:50, 07.01.2020)

ha, gdyby tak było jak piszesz to byś jej nie szukał z takim zapałem , a że stara i taka sama, i przywołująca wspomnienia to jest coś - woda , rzecz jasna

london a

(19:57:35, 07.01.2020)

bohater szukał z takim zapałem, bo bardzo chciał znów poczuć ten zapach, ale sprzedawca, który najpierw mówi, że nie ma, potem że ma, ale odbiera wodę jednemu, by dać drugiemu sprawia, że czar w tym momencie, kiedy bohater ma kupić nagle pryska - czy kiedyś znów spojrzy na tę wodę z takim zachwytem i z taką nostalgią, jak dawniej - nie wiadomo

Lando2 c

(20:06:28, 07.01.2020)

bohater się nie poddaje, pozdrawiam

kaja-maja c

(07:23:22, 08.01.2020)

uparty klient,dzisiaj dla mężczyzn ambitnych i pełnych suksesów liczy się sztabka złota z napisem 1Million w:):)

donata c

(10:58:10, 09.01.2020)

Reklama dźwignią handlu

london a

(11:25:49, 14.01.2020)

pozdrawiam Cię także Lando2

london a

(11:26:37, 14.01.2020)

kaju-maju to pewnie m.in. dlatego, że dziewczyny lecą na kasę

london a

(11:27:44, 14.01.2020)

donato no fakt, bez reklamy klient by się musiał natrudzić, żeby dowiedzieć się o jakimś produkcie z dziedziny, którą się za bardzo nie interesuje

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności.

Zapoznałem się z informacją