na złogach wysypiska dobrych pomysłów tkwiła róża bez kolców zastanawiając się co właściwie tu robi stado wron szarpnęło przestrzenią odsłonił się szczyt głupoty wrony zeszły na ziemię po łańcuchu zawodów róża jest...
Utwory
ta wiosna przyszła piękna pierwsze ciepłe dni pierwsze promienie słońca w końcu wysuszony asfalt do naszego domu gdy rano wstajemy dzieci już nie mrużą oczu radosny śpiew ptaków gdy wracam po południu jeszcze jest jasn...
z nadzieją wieczności ukuta w białkowej galarecie rzucona o skałę odciska swój ślad nawet wyryta w granicie skoroduje na kroplach czasu myśl ulepiona dłońmi harfiarza łamana kołem nie tknięta tchnieniem Ducha zgromadzą s...
spokój duszy wywiódł nić spojrzenia do wierzchołka wzgórza, tak daleko, pod granice samej esencji błękitu hen, aż do zawężenia źrenic gdzie pstrokacizną burych peruk trawiaste kępy szamoczą się w hulaszczych świstach pół...
a one tym siąkną gdy niepodoklejanym więzom spadkobiercy Dyzmy wyżymają wciąż tożsamość gdy wśród wytryskających willi przedmieść w zapomnianym nieopodal niebezpiecznie trzeszczy świat dzieci Arizony gdy świeże asfalto...
a one tym siąkną przepaściste łany, lesiste pola; stykające niebo z ziemią bieszczadzkie wzgórza Warmii ścielone siwą trawą przepasane bielą utraconego śniegu; z wichrowych drzew wystawiające w niebo ceglaste wieżyce kościo...
zbałamuciłem czworo krewetek ledwo zwolnionych od etykietek patelnia skwierczy, olej nagrzewa krewetka ląduje, kot jeszcze ziewa poczułem nagle nutkę zawodu odbitą echem z głębin czeluści smrodu odór wstrzemięźliwie rozdar...
walę dzisiaj prosto z mostu i dolewam sporo sosu dość metafor i przybliżeń dosadność nie jest przedsionkiem ubliżeń płynie pod mostem sosowa rzeka sos mojej myśli ucieka cóż powiedzieć Wam chciałem: w ciemnicy pod mostem...
ten wiersz Cię niczym nie zaskoczy ten wiersz nie niesie wiele treści możesz już skończyć czytanie nim swoje nic Ci obwieści jeżeli dotarłeś aż tutaj czytelnik z Ciebie wytrwały lecz bełkot poety jest niczym gdy dokoła pi...
wyługowane deski w oknach niepamięci dawnych wnętrz wpuszczają pajęcze słońce sortując guzy dłoni głaszczących żółto-żółtą ceratę skosy strychu odchodzą płatami choroby skórnej po terapii piwnicznej wilgoci firan...
grube bruzdy brudnych zmarszczek sępie kciuki krążą metodycznie nadgniła przestrzeń szczerbatego uśmiechu oczy przetarte papierem ściernym błyszczą uczciwie śmierć ominęłą je znów z trwogą poczeka aż zasną s...
Szanghaj miał zawsze to do siebie że go nigdy nie poznałem ta jego cecha należy wyłącznie do mnie oj biedni, zależni ode mnie Chińczycy Chińczycy-Szanghajczycy pałaszujący chińszczyznę słodko-kwaśną pikantne pięć smaków p...
Ojcze, Tyś tylko godzien mych westchnień I Syn Twój człowiekiem zrodzony. O Duchu, wielbię Cię za olśnienie; Toć wszystko dokoła jest Twoim stworzeniem! Światłość Twa Panie wybiela atrament Łamię niezdarnie słowo po słowie....
Na stromych parowach Kabikiejmskiej Strugi Skąpanej w czerwcowej burzy Rozwinął się w słońcu baldach gwiaździsty Z iskierek pachnących, niedużych Schroniony w pokrzywy, wtulony w zarośla Bieleje bez czarny swym kwiatem Prz...
śmiech z poduszki złotych włosów mrok wilgotnej kołdry warga na języku rzęsy na palcu wessanym do ucha
wkręcił brzeszczot w jelito smyczkiem z ultradźwiękami gwałtownym ruchem ku górze ominął ukradkiem serce
mój podmiot liryczny stremowany nagi przed wami zawstydził się nieco nie wiedząc co zrobić na celowniku, obserwowany ... stada przyjaciół, mięsiste twarze grubiańskie wargi, maślane oczka, tumult charchotów, ołów okrzyk...
Jestem dobry w ostrych czynach Uderzaniem głową w dechę Wióry pylą dziury po sękach Siekiera przecina powietrze. Mróz gumuje usta Gorąco grzeje pod swetrem Polano złupane w trzy czwarte Smalec czeka na chlebie Wrzątek...
Orzeł sfrunął z nieboskłonu Osiadł na nieznanej ziemi Zbratał się z leśną maliną Dojrzałą poziomką i zielonym jabłkiem, Przytulił zająca. Pszczoły wyleciały W pachnące ziołem łąki Wiercąc skrzydłami Pod pachą dźwiedzia....
Ma to do siebie dom I nie oddaje nikomu, Że wstając rano widzi nas Jak wychodzimy z domu. Jakże samotny wtedy jest Lekko skonfundowany: Nie dość, że opuścili go To drzwi zaryglowali. Jak się wydostać zza tych drzwi Pr...